Archiwum

Maj 2019 w cieszyńskim PTEw

Leonardo da Vinci (1452-1519) - autoportret (ok. 1505)

2 maja 2019 r. Dokładnie 500 lat temu zmarł jeden z największych geniuszy świata, Leonardo da Vinci. Nie sposób było tę wspaniałą postać pominąć w naszym rocznym kalendarium ludzi i wydarzeń. Prelegent Władysław Sosna stanął przed bardzo trudnym zadaniem nie tyle zaprezentowania sylwetki Leonarda, co jego spuścizny, jaką po sobie pozostawił, a o której mogliby z powodzeniem rozprawiać profesjonaliści z różnych dziedzin wiedzy. Stwierdzenie, iż Leonardo da Vinci był człowiekiem renesansu jest nazbyt wielkim skrótem myślowym nawet przy podkreśleniu jego wszechstronnych zainteresowań, gdyż jego odkrycia i wizje wynalazków technicznych wykroczyły daleko poza jego epokę i doczekały realizacji dopiero 200-300 lat później! Wiedza płynąca z obserwacji, prowadzenia doświadczeń w połączeniu z intuicją, to bardzo dużo, ale dopóty nie potrafimy tego czegoś zmierzyć, bo nie mamy odpowiednich narzędzi i ująć w formie matematycznej, realizacja najśmielszych pomysłów jest ograniczona, jeśli w ogóle możliwa. W tamtym czasie znajomość matematyki, podstaw mechaniki w szerokim jej ujęciu, materiałoznawstwo i metody wytwarzania różnych tworzyw czekały na kolejnych wynalazców w coraz węższym zakresie specjalizacji. Leonardo da Vinci był prekursorem postępu technicznego, ale wydaje się, że jego znaczenia polega na tym, że dochodząc do kresu możliwości dalszych poszukiwań unaocznił braki wiedzy w różnych dziedzinach i wytyczył nowe kierunki rozwoju nauki i techniki.

Leonardo da Vinci urodził się 15.04.1452 r. w Anchiano pod miasteczkiem Vinci. Był to czas wojen francusko – włoskich, upadku cesarstwa wschodniego (1453), tworzenia się i wzajemnej rywalizacji drobnych księstw i królestw feudalnych, rozwoju republik miejskich (Florencji, Mediolanu, Genui), epoka wielkich odkryć geograficznych, rozbudowy flot morskich i wymiany handlowej. Nie do ocenienia był wynalazek druku przy pomocy ruchowych czcionek Jana Gutenberga i pierwszy druk Biblii (1454).

Leonardo da Vinci, 'Dama z gronostajem' (ok. 1490)

Leonardo da Vinci, 'Mona Lisa' (ok. 1506)

Był nieślubnym synem florenckiego adwokata Piera da Vinci i wieśniaczki Katarzyny. Odchowany przez matkę, w 1457 r. przeszedł pod opiekę ojca w Vinci a od 1466 r. we Florencji. Do szkoły uczęszczał nieregularnie, ale już wówczas zadawał nauczycielom algebry kłopotliwe dla nich pytania. Skoro wyższe uczelnie były dla niego zamknięte z powodu pochodzenia, ojciec oddał syna na nauki do pracowni Andrea del Verrochia, malarza i muzyka, człowieka o szerokich kontaktach z elitą intelektualną. Leonard nie tylko ujawnił swój talent malarski, udoskonalił swoje umiejętności w tym zakresie, ale nabył wiedzę z zakresu wytopu różnych stopów, odlewania i obróbki metali, sporządzania farb, oprawy książek i wielu praktycznych umiejętności; wiele też czytał i pogłębiał swoją wiedzę drogą samokształcenia. Gdy prześcignął mistrza w malarstwie, w 1472 r. został przyjęty do cechu malarzy i założył własną pracownię. W 1482 r. wyjechał do Mediolanu, aby podjąć służbę na dworze Sforzów. Ubiegał się o stanowisko budowniczego fortyfikacji, mostów, konstruktora machin miotających. Początkowo był organizatorem zabaw dworskich, dekoratorem przedstawień, nawet projektantem strojów, wreszcie kompozytorem i poetą, twórcą ogrodów i pawilonów ogrodowych, fontann. W ofercie napomknął także, że jest malarzem. To właśnie wówczas powstały jego największe dzieła, po dziś rozpoznawalne i zaliczane do arcydzieł sztuki malarskiej („Dama z gronostajem”, „Madonna w grocie”, a zwłaszcza duży obraz ścienny „Ostatnia Wieczerza”). Nikt jak on nie potrafił w portrecie oddać nastroju malowanej postaci, której kontur ujmował łagodnymi światłocieniami (udoskonaloną techniką sfumato), osadzonej na tle krajobrazu gór lub wnętrza o wystudiowanej perspektywie geometrycznej, ale także „powietrznej” zmieniającej kolory głębi. Malarstwo uważał za koronę sztuki, dzięki której istnieje możność przekazania form i bogactwa świata. Jego krajobrazy to zwarte jednolite przestrzenie o wyrazistej głębi, emanujące nastrojem chwili.

W 1499 Leonardo opuścił Mediolan i przez Mantuę i Wenecję dotarł Florencji, uciekając przed Francuzami, plądrującymi Lombardię. Tu służył na dworze głównie jako inżynier u Borgiów, ale też dokonywał w szpitalu sekcji zwłok, by bliżej poznać budowę ciała a także poszukiwał miejsca duszy, wykonał dziesiątki rysunków anatomicznych W 1509 r. w Pawii prowadził wykłady z anatomii. Zaproszony przez Francuzów do Mediolanu, uwieńczył tam swój pobyt namalowaniem kolejnych arcydzieł: „Święta Anna Samotrzecia”, „Madonna z kądzielą” a nade wszystko tajemniczą „Monę Lisę” a także „Ledę z łabędziem”. Dwa lata przebywał w Rzymie, zaproszony przez papieża Leona X, ale ten nie omieszkał go napiętnować z powodu prowadzonych przez niego badań anatomicznych. Mało malował, nie miał zamiaru rywalizować z cieszącym się tu wielkim powodzeniem Michałem Aniołem ani Rafaelem; więcej czasu poświęcił na poznawanie architektury, stosunków społecznych, zjawisk przyrodniczych, tektoniki i pochodzenie skał. Z powodu upałów wyjechał do Bolonii na spotkanie z królem Francji Franciszkiem I. Ten zaprosił go do Francji, oddając do jego dyspozycji kwaterę na zamku w Cloux nieopodal Amboise i zapewnił mu wszelką swobodę działania (1516). Niestety dwa lata później ciężko zachorował, po udarze mózgu utracił władzę w prawej ręce, wkrótce zmarł. Tymczasowo pochowany w prowizorycznym grobie, kilka miesięcy później przeniesiony został do grobowca w kościele św. Florentyna w Amboise. W czasie rewolucji francuskiej (1802) grób został zniszczony. Dopiero w 1863 r. Arsene Houssaye dokonując przekopów w kolegiacie znalazł połamane kawałki potrzaskanej płyty z fragmentami napisu oraz cały szkielet z dużą czaszką, które skojarzył ze szczątkami Leonarda. Ich ponownego pochówku dokonano w kaplicy św. Leonarda na zamku Cloux.

Leonardo da Vinci, 'Ostatnia wieczerza' (1494-1498)

W 1507 r. do Leonarda przystał Francesco Melzi, uczeń, wierny towarzysz i powiernik tajemnic mistrza, a w końcu jego spadkobierca. Wśród wielu drobiazgów, eksponatów, niedokończonych obrazów znajdowało się kilka tysięcy (wymieniana jest nawet liczba 13000) kart gęsto zapisanych, z mnóstwem szkiców i rysunków studyjnych ze swoich obserwacji, doświadczeń i badań. Znajdowały się tu projekty miast idealnych na planie regularnych wieloboków, plany pojedynczych budowli, świątyń na planie koła z aneksami, krytych kopułami, zamków, założeń parkowych. Wenecja, wówczas już milionowe miasto z licznymi kanałami, często była nawiedzana epidemiami; Leonardo zaprojektował dla miasta kryte, podziemne kanały dla odpływu fekaliów, ulice wyposażył w osobne chodniki dla pieszych, zalecił oddzielenie ścisłego centrum i pobudowanie okalających dzielnic satelickich, preferował osuszanie gruntów, wprowadzenie osobnej sieci wodociągowej. Zadziwiające są jego szkice różnych urządzeń technicznych, od projektów pomp, prototypów turbin, machin miotających, pras, tokarni, walcowni drutów. Miał słabość do ptaków, poświęcił wiele godzin na obserwacji ich lotów, studiów ich skrzydeł. Obok pojazdu opancerzonego, łodzi podwodnych i okrętów napędzanych kołami wodnymi szkicował lotnie, machiny latające napędzane siłą mięśni, modele helikopterów i spadochronów. Tych tysięcy kart Leonardo nikomu nie ujawniał; Melzi zabrał je do swojej posiadłości z zamiarem ich skatalogowania i opublikowania. Mimo, iż zatrudnił pomocników i pisarzy, zdołał przygotować tylko jeden niekompletny wolumin poświęcony malarstwu, nazwany później „Traktatem o malarstwie”, pierwszy, tak kompletny podręcznik malarstwa. Pozostałe karty zostały rozproszone bądź zniszczone. Były one zresztą nie do odczytania. Dopiero w XX w. odkryto, że są napisane pismem lustrzanym, z prawej na lewą stronę, czytelne w lustrze. Mistrz był bowiem leworęczny, ale jak przypuszcza wielu badaczy, mistrz zapisując tak swoje karty, chciał je uchronić przed przypadkowymi czytelnikami a także przed wszędobylską inkwizycją. Bez tego był uważany za heretyka, gdyż twierdził, ze wszystkie zjawiska przyrodnicze i rządzące nimi prawa da się wytłumaczyć bez powoływanie się na siły nadprzyrodzone i boskie, ale autorem tych doskonałych praw i rzeczy jest najwyższy Stwórca.

* * *

Karol Berger (1894-1953)

9 maja 2019 r. gościliśmy Annę Rusnok, która opowiedziała nam o Karolu Bergerze (1894-1953), jednym z największych dramatopisarzy Ziemi Cieszyńskiej. Pochodził z rozgałęzionej rodziny Bergerów zamieszkującej Zagłębie Karwińskie. Był synem górnika Jana i Marii z domu Klimsza. Urodził się w Łazach (obecnie Republika Czeska) 3.05.1894 r. Jego starszym bratem był ks. dr Józef Berger, późniejszy superintendent Ewangelickiego Kościoła Augsburskiego Wyznania w Czechosłowacji. Kształcił się w Cieszynie w Gimnazjum Macierzowym a następnie w Seminarium Nauczycielskim, gdzie zdał maturę w 1914 r. Ledwo rozpoczął swoja praktykę nauczycielską w Morawskiej Ostrawie, został powołany do wojska austriackiego i wysłany na front włoski, gdzie odniósł ciężkie rany. Pod koniec 1918 r. ochotniczo wstąpił do Wojska Polskiego. Dwa lata później, już w granicach Czechosłowacji rozpoczął pracę w szkolnictwie polskim na terenie Karwiny, potem we Frysztacie i wreszcie w Czeskim Cieszynie już jako dyrektor Szkoły Wydziałowej, rychło jednak pozbawiony stanowiska przez władze czechosłowackie. Poza pracą zawodową udzielał się w Macierzy Szkolnej, w Zarządzie Głównym pełnił funkcję kierownika Sekcji Teatralnej i Teatru Polskiego, z kolei w Towarzystwie Nauczycieli Polskich dyrygował jego reprezentacyjnym chórem, był też akompaniatorem w zespole rewelersów. Na przełomie lat 1936/1937 był współorganizatorem i pierwszym prezesem Śląskiego Związku Literacko-Artystycznego.

Największe zasługi położył w dziedzinie dramatopisarstwa i ruchu teatralnego w zachodniej części Śląska Cieszyńskiego. Zadebiutował w „Gazecie Kresowej”, gdzie już w 1922 r. zamieścił „Garść wspomnień z frontu włoskiego” oraz powieść „Na Podgórze”. Później zajął się wyłącznie dramatopisarstwem, zarówno dla dorosłych, jak i dzieci i młodzieży Jest autorem około 40 sztuk, odtwarzanych z powodzeniem na deskach teatrzyków wiejskich czy szkolnych, gdzie był także często ich reżyserem, a nierzadko aktorem. Wszystkie jego utwory czerpały z bogactwa cieszyńskiego folkloru, bądź były nawiązaniem do współczesnej obyczajowości i wydarzeń historycznych, niektóre z nich z podkładem muzycznym w opracowaniu Jana Kiszy, czy Jerzego Hadynę (ojca słynnego Stanisława). Niestety tylko pięć sztuk doczekało druku, cała reszta pozostała w maszynopisach, częściowo zaginionych. Wśród wydrukowanych sztuk znajdujemy tytuły: „Nawrócony” (1926), „Babska rewolucja” (1931), „Marnotrawny syn” (1933), „Panna Halszka mężatką” (1936), „Wiosna ludu – Rok 1848 w Końskiej” (1936).

Z pozostałych wymieńmy chociaż: „Czarodziejki spod Czantorii”, „Zbójnicka krew”, „Zbójnik śląski”, a dla teatrzyków szkolnych: „Cudowny pierścień”, „Jaś sierota”, „Kwiat paproci”, „Pan Twardowski”, „Śpiący rycerze”, „W czarownym królestwie”, „U królowej kwiatów”, „Z dawnych lat” a także „Jasełka”.

Grób Karola Bergera na cmentarzu ewangelickim w Cieszynie

W 1938 r. krótko pracował w przemyśle. Po zajęciu Śląska Cieszyńskiego przez wojska hitlerowskie wyjechał do Generalnej Guberni, gdzie ukrywał się pod nazwiskiem Nowicki. Doczekawszy szczęśliwie zakończenia II wojny światowej osiedlił się w Rybniku, gdzie znalazł pracę w resorcie górniczym, prowadził także zajęcia w technikum górniczym, próbował rozwijać działalność muzyczną. Zmarł 30.08.1953 r. w Rybniku. Pochowany został na cmentarzu ewangelickim w Cieszynie. Po latach Zdzisław Hierowski w pracy „Życie literackie na Śląsku w latach 1922 – 1939” tak podsumował scenopisarstwo Bergera: Teatrom amatorskim „[…] repertuaru dostarczył Berger sporo i to w różnym gatunku a co najważniejsze był to repertuar na pewnym poziomie literackim, utrzymany w konwencjach teatru amatorskiego, dostosowany do jego potrzeb i do możliwości odbiorczych widza […]. Tego typu autorów a zarazem uczestników amatorskiego ruchu artystycznego miał Śląsk Cieszyński więcej, ale Berger był wśród nich postacią wyróżniającą zarówno dzięki obfitości i różnorodności swego dorobku scenopisarskiego, jak i dzięki udziałowi w rozwoju teatru amatorskiego. Jedna i druga dziedzina jego działalności wiązała się ściśle z warunkami życia ludności polskiej na Śląsku za Olzą po granicznym podziale, gdzie teatr amatorski był – jak dawniej – jedną z ważnych form pracy kulturalno – oświatowej i odgrywał w życiu polskim znaczną rolę.”

* * *

Polski cmentarz wojskowy pod Monte Cassino

Na kolejnym czwartku, 16 maja 2019 r. naszą uwagę skupiliśmy na jednej z najbardziej krwawych bitew II wojny światowej – Bitwie o Monte Cassino, w której znaczący udział miał Polski Żołnierz. Jak zwykle solidną prelekcję, ilustrowaną obrazem przygotował historyk Stefan Król.

Gen. Władysław Anders (1892-1970)

Grób gen. Andersa na cmentarzu pod Monte Cassino

II Korpus Polskich Sił Zbrojnych utworzony został 21.07.1943 r. na rozkaz gen. Władysława Sikorskiego na terenie północnego Iraku. Jego dowódcą naczelnym został gen. Władysław Anders, zastępcą gen. Zygmunt Bohusz-Szyszko. W skład II Korpusu weszły: 3. Dywizja Strzelców Karpackich pod dow. gen. bryg. Bronisława Ducha, 5. Kresowa Dywizja Piechoty pod dow. gen. bryg. Nikodema Sulika, 2. Samodzielna Brygada Pancerna pod dow. gen. bryg. Bronisława Rakowskiego i 2. Armijna Grupa Artylerii pod dow. płk. Ludwika Ząbkowskiego. Po przemieszczeniu do Palestyny, uzbrojeniu i przeszkoleniu, pod koniec 1943 r. Korpus został zaokrętowany i przewieziony do portu Taranta u podstawy „obcasa” Półwyspu Apenińskiego w południowych Włoszech. Wojska 5. Armii USA i 8. Armii Brytyjskiej, w skład której wchodził II Korpus Polski, powstrzymywane jedynie przez nikłe siły niemieckie, parły całą szerokością półwyspu na północny – zachód. W pierwszej dekadzie stycznia 1944 r. zatrzymały się na przedpolu niemieckiej linii obronnej Gustawa. Biegła ona od Morza Tyrreńskiego na zachodzie pod gniazdem Apenin Ambruzyjskich – Monte Amaro (2795) po Adriatyk na wschodzie. Ich najważniejszym ogniwem była góra Monte Cassino (519 m), ryglująca główną arterię komunikacyjną z Neapolu do Rzymu, biegnącą doliną rzeki Liri. System obrony niemieckiej opierał się na trzech liniach: Gustawa, krótszej linii Hitlera z gniazdem na Piedimonte i także biegnącej w poprzek półwyspu linii Gotów od Massa do Pesaro. Najbardziej ufortyfikowaną była linia pierwsza, obsadzona doborowymi jednostkami armii niemieckiej. Linię obronną tworzył system bunkrów, stanowisk ogniowych w dobrze zamaskowanych wykopach zabezpieczonych polami miniowymi i rozłożonych na stokach wzgórz na spodziewanych kierunkach uderzenia tak, aby podchodzący nieprzyjaciel dostał się w krzyżowy ogień z kilku stron. Ukształtowanie terenu ograniczało użycie broni pancernej, wzgórza mogła zdobywać tylko piechota.

Gen. Zygmunt Bohusz-Szyszko

Do pierwszego ataku ruszyły wojska amerykańskie, brytyjskie i francuskie 17.01.1944, które podeszły bardzo blisko głównej linii obronnej, ale nie utrzymały zdobytych przyczółków i musiały się wycofać, ponosząc duże straty. Drugie natarcie podjęto 15.02.1944 r. wprowadzając dodatkowo do walki wojska kolonialne nowozelandzkie i hinduskie, poprzedzone zbombardowaniem klasztoru. Także bez powodzenia. Tymi samymi siłami 17.03 podjęto trzeci atak, poprzedzony zbombardowaniem miasteczka Cassino. Okazało się, że przez zbombardowanie klasztoru, który nie miał być obszarem działań wojennych, alianci umożliwili Niemcom umieszczenie dodatkowych stanowisk ogniowych w ruinach klasztoru. Mimo desperackich ataków azjatyckich Gurków, Niemcy wytrzymali nawałę; reszty dokonało załamanie pogody. Do czwartego ataku główne dowództwo postanowiły wprowadzić do walki wojska II Korpusu Polskiego. Powierzono mu obezwładnienie sił niemieckich na najtrudniejszym odcinku od stoków Monte Cassino po stoki Monte Cairo (1669) wraz z kilkoma ufortyfikowanymi wzgórzami pomiędzy nimi, broniącymi dostępu do klasztoru od strony północno-wschodniej. W nocy 11/12.05. wojska polskie ruszyły do szturmu. Efektem ataku było zupełne wyczerpanie obu stron. Teraz wszystko zależało od tego, kto będzie zdolnym do zadania rozstrzygającego ciosu. 16.05. wojska polskie podjęły jeszcze jeden atak, zdobywając wszystkie wzgórza. Równocześnie, odciążone związaniem sił niemieckich przez Polaków, wojska brytyjskie zdobyły ujście rzeki Rapido do Liri, zmuszając Niemców do wycofania się na linię Hitlera. Polski zwiad radiowy przechwycił rozkaz opuszczenia stanowisk bojowych na Monte Cassino. W nocy z 17/18.05 Niemcy opuścili klasztor; osłaniający oddział spadochroniarzy niemieckich zeszedł do doliny Liri, gdzie poddał się Brytyjczykom. Nad ranem 18.05.1944 r. nad ruinami klasztoru pojawiła się biała flaga. Polski patrol ppor. Gurbiela przeszedł szczęśliwie przez pole minowe, wszedł do ruin; niebawem nad klasztorem pojawiła się polska flaga. Nazajutrz polskie Oddziały opanowały wzgórze 575 i San Angelo. Kilka dni później zdobyły Piedimonte, weszły na szczyty Passo Corno i Monte Caro (21-25.05.). Linię Hitlera wojska niemieckie opuściły bez walki. Cała operacja II Korpusu Polskiego o przebicie drogi do Rzymu, w którym opanowanie wzgórza Monte Cassino miało kluczowe znaczenie, trwała 14 dni bez czterech godzin. Zginęło w niej 923 żołnierzy II Korpusu, rany odniosło 2931, zaginionych naliczono 345, przy czym 251 powróciło po swoich jednostek po zakończeniu walk. W czerwcu wojska II Korpusu włączyły się do walk pościgowych, i w lipcu zdobyły Anconę, dokonując wyłomu w trzeciej linii Gotów. Ostatnią zdobyczą Korpusu w tej kampanii było wyzwolenie Bolonii (21.04.1945).

Emil Czech na ruinach klasztoru obwieszcza zwycięstwo

Cała kampania włoska trwała 8 miesięcy (od 03.09.1944 do 2.05.1945). Zginęło w niej po stronie aliantów (Amerykanie, Brytyjczycy, Francuzi, Hindusi, Kanadyjczycy, Nowozelandczycy, Polacy, Południowi Afrykanie) blisko 312 000 żołnierzy; Niemcy stracili 435 000 zabitych i rannych. Okupione tak wielkimi ofiarami zwycięstwo rychło przyćmione zostało otwarciem kolejnego frontu desantem aliantów w Normandii (8.06.1944). W tym czasie wojska sowieckie operowały już na południowo-wschodnich kresach II Rzeczypospolitej w rejonie Sarn (4.01.1944.), Tarnopola (15.04.) i Włodzimierza (18.04). W połowie lipca zajęły: Wilno, Grodno, pod koniec miesiąca Białystok, Lublin, Zamość i Lwów (27.07.), także z udziałem sił I Armii LWP z rejonu Berdyczowa w kierunku Warszawy i II Armii LWP z rejonu Rzeszowa w kierunku Łodzi i Poznania, a także oddziałów partyzanckich AK. Dni III Rzeszy były policzone. Przesądzone też były losy Polski ponad głowami Polaków na konferencjach w Teheranie (1.12.1943), Jałcie (11.02.1944) i Poczdamie (2.08.1945). Udział w bitwach i wielkie Ofiary polskiego żołnierza na wielu frontach II wojny światowej były tu bez znaczenia. Przyznano Polsce zniszczone miasta Olsztyn – Gdańsk – Szczecin – Zieloną Górę, Wrocław i Opole „w zamian” za Wilno i Lwów. Wielu z polskich żołnierzy nie miało już gdzie wracać. Ci, którzy wrócili do kraju w nowych granicach spotkała wieloletnia w najlepszym wypadku dyskryminacja, jeśli nie więzienie i śmierć za to, że walczyli pod „niewłaściwymi sztandarami”.

* * *

23 maja 2019 r. Otwarcie sezonu wycieczkowego PTEw 2019. Dotąd nie otwieraliśmy naszego sezonu wycieczkowego tak późno. Nie zawsze udawało nam się trafić na dobrą aurę, a jeśli nawet świeciło słonko, bywało raczej dość chłodnawo. Tego roku po dość ciepłych i słonecznych dniach na przełomie kwietnia i maja północne wiatry przygnały niskie chmury, które całkowicie zasłoniły niebo. Stało się ponuro, temperatura spadła poniżej 10°C, zaczęło siąpić, czasami intensywnie. Prognozy na 23.05. były złe, poprawa miała nastąpić dopiero nazajutrz, o jeden dzień za późno.

Nasz 'babski regiment'

Nasz autobusik był wypełniony do ostatniego miejsca. Kilku osobom musieliśmy odmówić udziału w wycieczce. Tuż przed wyjazdem wykruszyły się cztery osoby. Trudno. Aby rozwiać wszystkie nadzieje, w momencie, gdy podjechaliśmy autobusikiem na miejsce zbiórki, deszcz stał się gęstszy. Przez Bażanowice w niecałe pół godziny stawiliśmy się na Chełmie (464 m), wzgórzu nad Goleszowem, z pięknymi widokami na Beskid Śląski. Chełm to także kolebka szybownictwa na Śląsku Cieszyńskim. Tutejsza szkoła, czynna w latach 1934-1951 (za wyjątkiem lat okupacji) wychowała 3000 pilotów, wśród nich mistrzów lotnictwa szybowcowego ojca i syna Franciszków Kępków, także pilota RAF-u, wsławionego bohaterskimi przelotami nad powstańczą Warszawą Jana Cholewę.

Nasi 'nowicjusze': Danuta Walica i Jerzy Kwiczala

Dziś w miejscu szkoły czynny jest piękny ośrodek wypoczynkowy z gościnną restauracją. W nastrojowej salce z kominkiem czekały na nas zamówiona kawa, herbata i wyborny sernik. A że dalej padał deszcz i nie sposób było grillować na dworze, szefowa restauracji pozbierała nasze kiełbaski i podsmażyła je w restauracyjnej kuchni. Czas płynął w biesiadnym nastroju urozmaiconym pięknym śpiewem pierwszego tenora Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Cieszyńskiej p. Jerzego Kwiczali a także śpiewie pieśni z naszego śpiewniczka PTEw.

Bystra, Muzeum Juliana Fałata (Fałatówka)

Zabyliśmy co nieco. Pułap chmur, to się podnosił, to opadał, ale deszcz nie ustawał. Bocznymi drogami przez Kozakowice – Hermanice – Nierodzim – Górki Wielkie – Grodziec – Jaworze – Wapienica – Kamienica przejechaliśmy tylko pod podnóżem Dębowca (686 m), z żalem mijając dolną stację wyciągu. Aby wypełnić czas czymś w zamian za spacer na Dębowiec postanowiłem pojechać do Bystrej, a korzystając przy tej mizernej pogodzie z możliwości dogodnego zaparkowania, zwiedziliśmy Muzeum Biograficzne Juliana Fałata (1853-1929), przedniego malarza, mistrza akwareli, twórcy Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Piękna narracja dyżurującej niewiasty o Fałacie i jego obrazach stała się gwoździem programu naszej wycieczki.

Julian Fałat - popiersie

Była już pora po temu, aby zjeść choćby najprostszy obiad. Ale minął czas, gdy w każdej wiosce była niezła gospoda, gdzie było można się posilić, bez potrzeby łamania sobie głowy nad najdziwniejszymi nazwami dań kuchni całego świata (tylko nie polskiej) w blichtrowych i drogich restauracjach miejskich, pod którymi nie wiadomo co się kryje. Padł nawet ongiś renomowany zajazd „Klimczok”; do śródmieścia Bielska-Białej z zakorkowanymi ulicami przy tej pogodzie nie chcieliśmy się pchać. Pojechaliśmy przez Stare Bielsko do Mazańcowic, dalej pogórzem przez Rudzicę i Skoczów, raz po raz przypominając różne sylwetki związane z mijanymi wioskami i z tą przekorną informacją, że to, czego nie widać, to np. gniazdo Klimczoka w Beskidzie Śląskim. Minęliśmy także skoczowską Kaplicówkę, gdzie równo 25 lat temu to miejsce odwiedził papież Jan Paweł II, po drodze wstępując do kościoła ewangelickiego. Oczywiście z dalekiej panoramy były nici. Dopiero w Dębowcu zatrzymaliśmy się na spóźnionym obiedzie. Stąd już było niecałe pół godziny jazdy do Cieszyna.

Tak „oblanej” wycieczki nie mieliśmy dawno! Ale sezon został otwarty.Wycieczkę o kolejnym numerze 302 mimo wszystko będziemy wspominać! Dopiero po powrocie dowiedzieliśmy się o kolejnym osuwisku na Ochodzitej i całkowitym wypełnieniu zbiornika wodnego w Wilkowicach w sytuacji, gdy zbudowaną zaporę na skutek wad technicznych nie dopuszczono do eksploatacji. Nikt z nas nie zdawał sobie sprawy, jak blisko byliśmy od miejsca potencjalnie możliwej katastrofy. Na szczęście nie tylko nasze, zapora wytrzymała.

* * *

Stanisław Moniuszko (1819-1872)

W ostatni majowy czwartek – 30 maja 2019 r. gościliśmy Witolda Pieńkowskiego, pianistę, adiunkta Wydziału Artystycznego Uniwersytetu Śląskiego – Filii w Cieszynie i nauczyciela muzyki w Państwowej Szkole Muzycznej I i II. stopnia w Cieszynie, zasłużonego prezesa Stowarzyszenia Miłośników Cisownicy, laureata Srebrnej Cieszynianki. Witold Pieńkowski przyjechał do nas nie tylko aby przedstawić sylwetkę Stanisława Moniuszki (1819-1872), ale przybył ze swoją uczennicą Agnieszką Brzezicką i jej córeczką Laurą. Agnieszka Brzezicka, piękny sopran, w krótkich antraktach wykładu zaśpiewała kilka pieśni Moniuszki oraz arię i recytatyw Zośki z opery „Flis”, a córka Laurą jedną z moniuszkowskich dumek przy świetnym akompaniamencie Witolda Pieńkowskiego. Spotkanie zakończyło się wspólnym odśpiewaniem pieśni „Ojcze z niebios” z opery „Halka”, także przy akompaniamencie Witolda Pieńkowskiego.

Witold Pieńkowski - prelegent

Stanisław Moniuszko urodził się 5.05.1819 r. w Ubielu pod Mińskiem. Jego ojcem był weteran wojen napoleońskich, utalentowany rysownik i pamiętnikarz Czesław a matką uzdolniona muzycznie Elżbieta z Madżarskich. Ona też była pierwszym nauczycielem muzyki małego Stasia. W 1827 r. rodzice przenieśli się do Warszawy. Tu swój talent muzyczny Staś wzbogacał pod kierunkiem Augusta Freyera, organisty w kościele ewangelickim św. Trójcy w Warszawie. W 1830 rodzina osiedliła się Mińsku, gdzie Staś ukończył gimnazjum (1834) i dalej pobierał lekcje muzyki u Dominika Stefanowicza. W 1837 r. wyjechał na trzyletnie studia muzyczne do Berlina; tu jego mistrzem był Carl Friedrich Rungenhagen w Singakademie. Po studiach Moniuszko ożenił się z Aleksandrą Müllerówną i zamieszkał w Wilnie. Swoją karierę muzyczną rozpoczął jako organista, dyrygent w teatrze wileńskim, nauczyciel muzyki i organizator życia muzycznego. Zauroczony muzyką ludową, a także poezją Adama Mickiewicza, skomponował szereg pieśni do słów wieszcza, a do „Dziadów” kantatę „Widma”.

Agnieszka Brzezicka - wykonawczyni

Laura Brzezicka - wykonawczyni

Spróbował także swoich sił w skomponowaniu pierwotnej estradowej postaci opery „Halka”, której premiera odbyła się w 1848 r. w Wilnie. Jej operowa wersja dostała się na deski Teatru Wielkiego w Warszawie dopiero w 1858 r. po wielu staraniach i poparciu znakomitej śpiewaczki Marii Kalergis. Był już wówczas Moniuszko mieszkańcem Warszawy, niebawem został dyrektorem teatru i organizatorem Opery, od 1864 r. dodatkowo pełnił obowiązki wykładowcy Instytutu Muzycznego. Po udanej premierze „Halki” Moniuszko udał się w kilkumiesięczną podróż. Kilka dni zatrzymał się w Krakowie, zwiedził Wzgórze Wawelskie, poznał też szereg mieszkańców, wśród nich Ambrożego Grabowskiego. Przez Pragę i Niemcy dotarł do Paryża. Tam powstała opera „Flis”. Niebawem, w 1860 r. odbyła się premiera opery „Hrabina”, a w 1861 „Verbum nobile”. Rok 1865 uwieńczył Moniuszko operą „Straszny dwór” o akcentach patriotycznych, co spowodowało wstrzymanie dalszych przedstawień przez carską cenzurę. „Halka” natomiast doczekała setnego wystawienia. Stawił się też Moniuszko we Lwowie, a potem w Krakowie, wreszcie w Pradze, gdzie przy wsparciu czeskiego kompozytora Bedrzicha Smetany doszło do wystawienia „Halki”. W 1869 r. odwiedził Petersburg, uczestnicząc tam także w premierowym wystawieniu „Halki”. Cały ten czas był okresem świetności teatru warszawskiego, w którym oprócz oper wykonane zostały kantaty „Sonety krymskie”, „Pan Twardowski” i inne.

Agnieszka Brzezicka i Witold Pieńkowski

Ostatnim dziełem wystawionym przez Teatr Wielki była operetka „Beata”. Niestety ostatnie utwory Moniuszki stały się przedmiotem uwłaczających recenzji. Ponadto stałe kłopoty finansowe kompozytora związane z utrzymaniem licznej rodziny, a miał dziesięcioro dzieci, w znacznym stopniu przyczyniły się do przedwczesnego zgonu 4.06.1872 r. Twórcy polskiej opery narodowej towarzyszyły nieprzebrane tłumy w drodze na Cmentarz Powązkowski w Warszawie.

Oprócz wymienionych oper z librettami Włodzimierza Wolskiego, Stanisława Bogusławskiego, Jana Chęcińskiego i in., oraz kantat do słów Adama Mickiewicza – Moniuszko skomponował operetki („Nocleg w Apeninach”, „Żółta szlafmyca”, „Jawnuta”, „Beata”), balety (m.in. „Monte Christo”, „Figle szatana”), utwory organowe (sześć mszy), uwertury koncertowe („Bajka”, „Kain”, Uwertura wojenna”), także utwory fortepianowe (fraszki, walce, polonezy i in.) oraz pomieszczone w dwunastu „Śpiewnikach domowych” 268 pieśni do słów głównie poetów polskich bądź zaczerpniętych z poezji ludowej. Do najbardziej znanych należą: „Prząśniczka”, „Pieśń wieczorna”, „Znasz li ten kraj”, „Dziad i baba”. Śpiewniki wydatnie przyczyniły się do ożywienia śpiewactwa domowego i wyparcia pieśni obcego pochodzenia zwłaszcza w środowisku miejskim.

Stanisław Moniuszko jest po Fryderyku Chopinie najwybitniejszym przedstawicielem stylu narodowego w muzyce polskiej, twórcą polskiej opery narodowej.



Tekst: Władysław Sosna, zdjęcia: Grażyna Marzec i Władysław Sosna

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>