Archiwum

Listopad 2017 w cieszyńskim PTEw

Listopadowe dni wypełniło pięć czwartków poświęconych wspomnieniom niezwykłych ludzi.

Erazm z Rotterdamu (1467-1536)

2 listopada Stanisława Ruczko przypomniała czołową postać Odrodzenia, Erazma z Rotterdamu (1467-1536). Pozostał on w cieniu wielkich uroczystości z okazji 500-lecia Reformacji. Nie należał do grona wielkich reformatorów XVI w., ale co trzeba podkreślić, oni sami wiele mu zawdzięczali choćby tylko korzystając z jego tłumaczenia Nowego Testamentu. Wcześnie osierocony, kolejne etapy swojej edukacji zdobywał w Gouda, Utrechcie i w augustiańskiej kongregacji Braci Wspólnego Życia w Deventer. Gdy miał lat 20 wstąpił do klasztoru augustianów w Steyn, rok później złożył śluby zakonne, a w 1492 r. został wyświęcony na księdza. Rychło jednak opuścił klasztor by przyjąć obowiązki sekretarza biskupiego w Cambrai. W 1495 r. rozpoczął studia na paryskiej Sorbonie, trzy lata później zawitał do Anglii wydatnie poszerzając krąg kontaktów z ludźmi nauki i zasób wiedzy. Pobyt w Turynie uwieńczył zdobyciem tytułu doktora teologii. Zwolniony ze ślubów zakonnych, wiele podróżował po krajach zachodniej Europy, najdłużej zatrzymując się w Bazylei, gdzie zmarł.

Wśród licznych gości podejmowanych przez Erazma był polski teolog Jan Łaski; wykupił on jego bibliotekę a wiele jego dzieł przetłumaczył na język polski. Zresztą Erazm korespondował z wieloma znamienitszymi Polakami i przesyłał im swoje dzieła wraz z dedykacjami.

Był Erazm czołową postacią Odrodzenia, ciesząc się wielkim autorytetem i powszechnym szacunkiem. Choć w swoich dziełach poddał surowej krytyce scholastyczną doktrynę Kościoła, hierarchię i duchowieństwo tkwiące w świeckiej obyczajowości, sprowadzenie sumienia do handlu odpustami, to fundamentem jego rozważań była idea chrześcijańska oparta na treściach zawartych w Biblii i tylko one stanowiły dla niego aksjomaty dla godziwego chrześcijanina. Mimo, iż pisma jego były objęte zapisem w indeksach ksiąg zakazanych, zarówno wielkością nakładów jak i poczytnością przebijał wszystkich ówczesnych publicystów. Satyryczne arcydzieło „Pochwała głupoty” było tego najlepszym dowodem. Dokonał też krytycznego tłumaczenia Nowego Testamentu z greki na łacinę (1516), będącego postawą dla współczesnych mu Reformatorów Kościoła. Wydał także dzieła klasyków Arystotelesa, Cycerona i Seneki, a także pisma Ojców Kościoła Ambrożego, Orygenesa i Augustyna. Opublikował cały szereg prac z dziedziny pedagogiki. Syntezą myśli Erazma jest wybór starożytnych sentencji i przysłów zaczerpniętych w literatury starożytnej (zwłaszcza Sokratesa) i piśmiennictwa chrześcijańskiego, a także z Biblii, opatrzone komentarzem i zebrane w „Adagio”. Wszystkie swoje dzieła pisał wyłącznie po łacinie, uwspółcześnił ją i uszlachetnił, wzbogacił o łacinę biblijną, uważał ją za podstawę wykształcenia. Szerzył pacyfizm, przypominał, że człowiek stworzony jest do życia w pokoju i pomnażania wszelkiego dobra, także dóbr kultury.

Maria Skłodowska-Curie (1867-1934)

9 listopada. Drugie listopadowe spotkanie poświęciła Stanisława Ruczko postaci Marii Skłodowskiej-Curie (1867-1934). Utrata matki w jej dziewczęcych latach odcisnęła mocne piętno na jej życiu. Z wyróżnieniem jednak ukończyła warszawskie gimnazjum, uczestniczyła w nielegalnych kursach Uniwersytetu Latającego, próbowała guwernantki, szukała dla siebie miejsca w pracowni Muzeum Przemysłu i Rolnictwa. Mając lat 24 wyjechała do Francji i tam już pozostała. Na studiach w Sorbonie zapoznała młodego fizyka Piotra Curie, w 1895 r. odbył się ich ślub. Rok później zaliczyła kolejny egzamin z wyróżnieniem. Po ogłoszeniu pierwszej pracy o magnetycznych własnościach stali, pilnie szukała nowego tematu badawczego. Lapidarny komunikat prof. Antoine Henry’ego Becquerela o szokujących własnościach rudy uranowej zaintrygował młodą badaczkę. Małżonkowie połączyli swoje siły by rozwikłać przyczyny tajemniczego promieniowania. Rozpoczęły się mozolne, wyczerpujące analizy kolejnych soli; po kilku miesiącach doświadczeń wreszcie mogli ogłosić wyodrębnienie nowych pierwiastków promieniotwórczych, najpierw polonu, potem radu. Sceptyczni naukowcy zażądali jednak otrzymania pierwiastków w czystej postaci. Małżonkowie podjęli wyzwanie. W przeciągu blisko czterech lat przerobili 8 ton odpadów ściąganych z huty szkła w Czechach w prymitywnej szopie zwanej laboratorium, by uzyskać 0,1 g czystego chlorku radowego (1902).

Z prawej Stanisława Ruczko, w środku Władysław Sosna

Rok później Maria uzyskała doktorat na Sorbonie i wraz z mężem i Becquerelem odebrała nagrodę Nobla w zakresie fizyki. Była pierwszą Polką, która doszła tak wysoko. Tragiczny zbieg okoliczności sprawił, że utraciła męża. Objęła po nim katedrę fizyki na Sorbonie i nie zaprzestała dalszych badań, w wyniku których otrzymała w 1910 r. metaliczny rad. Instytut Nobla przyznał jej drugą nagrodę w dziedzinie chemii. Dwa lata później z jej inicjatywy powstał pierwszy Instytut Radowy w Paryżu, którego celem było wykorzystania promieniowania dla celów medycznych. Dołożyła też starań, by podobny instytut powstał w Polsce, co nastąpiło w 1932 r. Sama niestety stała się ofiarą popromiennej choroby. Zmarła w 1934 r., zapisując się w historii nauki nie tylko jako odkrywczyni nieznanych pierwiastków, ich kolejnych przemian, ale stała się prekursorką nowej dziedziny fizyki – promieniotwórczości. Jej dorobek miała wzbogacić córka Irena wraz Fryderykiem Joliot, także laureatami Nobla.

Tadeusz Kościuszko (1746-1817)

16 listopada Stefan Król wprowadził nas w dramatyczne dzieje Polski przełomu XVIII i XIX w., i na tym tle przedstawił jedną z sylwetek, która wybiła się swoją postawą i zyskała imię bohatera narodowego i taką pozostała w zbiorowej pamięci po dzień dzisiejszy. Był nią Tadeusz Kościuszko (1746-1817). Gdy utrącił oboje rodziców i stało się pewne, że w rodzinnym domu nie znajdzie dla siebie miejsca, skorzystał z poparcia Czartoryskich i wstąpił do Korpusu Kadetów w Szkole Rycerskiej. Darowanej szansy nie zmarnował; obok wszechstronnego wykształcenia z różnych dziedzin wiedzy ukończył dodatkowo kurs inżynierski, a uzyskawszy niewielkie stypendium królewskie wyjechał do Paryża, gdzie w Akademii Wojskowej pogłębił swoje wiadomości z zakresu budowy fortyfikacji, ale też miał możność zrewidowania swoich poglądów społecznych i politycznych. Gdy już po I rozbiorze Polski wrócił do kraju, w zredukowanej armii zabrakło dla niego etatu. Zdecydował się wówczas na wyjazd do walczącej o swoje wyzwolenie Ameryki Północnej. Rychło dał się poznać jako utalentowany fortyfikator, walnie przyczyniając się do kilku zwycięstw armii amerykańskiej. Dosłużył się stopnia generała brygady, zaliczony został do ścisłej elity najlepszych oficerów. W 1784 r. wrócił do kraju. Uchwała Sejmu Wielkiego stworzyła mu szansę zatrudnienia w organizowanej armii. Otrzymał angaż w wojskach koronnych w stopniu generała majora i pierwszą godziwą pensję w kraju (1789). Po ogłoszeniu Konstytucji 3. Maja gwałtownie zmieniły się stosunki polityczne w Królestwie sprowokowane przez Konfederację Targowicką. Natarcia wojsk carskich nikłe siły polskie nie były w stanie powstrzymać, a odniesione drobne zwycięstwa w czasie działań odwrotowych były bez znaczenia. Tadeusz Kościuszko wraz z księciem Józefem Poniatowskim podali się do dymisji. Z początkiem 1793 r. nastąpił II rozbiór Polski. Skoro plany antytargowickiej insurekcji zostały zdradzone, z Drezna śledził rozwój wypadków, sam przygotowywał plan i słał do kraju instrukcje, w dużej części ignorowane.

W tak krytycznej, bardzo niekorzystnej sytuacji wrócił do kraju. 24.03.1794 r. jako Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej przysięgał: „powierzonej mi władzy użyję jedynie dla obrony całości granic, odzyskania samowładności Narodu i ugruntowania powszechnej wolności”. Po zreformowaniu wojska zaangażował do walki także chłopstwo, gdyż uważał, że niepodległość kraju nie jest tylko sprawą szlachty. W bitwie pod Racławicami odniósł pierwsze zwycięstwo (4.04.1794). Potem ogłosił Uniwersał Połaniecki (7.05.) nadający chłopom wolność osobistą. Mimo to insurekcja nie przerodziła się w powszechne powstanie, kosy i chłopska bezpardonowość były niewystarczające na pokonanie karnego wyćwiczonego wojska przeciwnika. Po kilku starciach, w kolejnej bitwie pod Maciejowicami (10.10.1794) Kościuszko odniósł rany, wzięty do niewoli przewieziony został do twierdzy pietropawłowskiej. Po dwóch latach zwolniony, złożył przysięgę wiernopoddańczą jako cenę uwolnienia uwięzionych 20 tys. Polaków i otrzymał dożywotni zakaz powrotu do Polski. Przez Skandynawię i Anglię wyjechał do Stanów Zjednoczonych, lata 1798-1808 spędził w Paryżu, potem przeniósł się do szwajcarskiej Solury. Aczkolwiek poparł organizowanie Legionów Polskich, nie ufał Napoleonowi I, a w 1815 r. odrzucił deklarację cara Aleksandra o utworzeniu Królestwa Polskiego. Dotrzymał słowa: żywy nie wrócił do kraju. Zmarł w 1817 r.

Jednym z wyrazów hołdu dla Tadeusza Kościuszki było usypanie Kopca jego imienia w Krakowie (1820-1823). Przypomnijmy, że furę ziemi ze Śląska Cieszyńskiego zawiózł do Krakowa mistrzowicki wójt Paweł Cienciała jako dowód łączności z Macierzą i zarazem niekłamanego szacunku mieszkańców Ziemi Cieszyńskiej dla Naczelnika.

Paweł Mitręga (1876-1942)

23 listopada. Okoliczności sprawiły, że na kolejnym czwartku udało się przypomnieć dwie sylwetki. Obie utraciły życie w tym samym dniu: 21.11.1942 r. Mimo innych obowiązków Stefan Król na tyle, na ile pozwolił mu czas, a także niezmiernie skąpe materiały, przedstawił sylwetkę prawie zapomnianego cieszyńskiego poligrafa, Pawła Mitręgi (1876-1942). Wiemy o nim zaledwie, że praktykował w pierwszej i największej drukarni cieszyńskiej Prochasków, w 1905 r. uruchomił na Nowym Mieście własną drukarnię, potem kierował drukarnią Domu Narodowego, wreszcie przy wsparciu Towarzystwa Domu Narodowego zbudował nowoczesny zakład przy ul. dr. Jana Michejdy w Cieszynie. Obok „Dziennika Cieszyńskiego”, który zaczął wychodzić w 1906 r., drukował inne cieszyńskie periodyki, wśród nich „Poseł Ewangelicki”, „Rolnik Śląski”, „Miesięcznik Pedagogiczny”, „Zaranie Śląskie”. W czasie I wojny światowej spod pras Mitręgi wychodziły również druki dla Naczelnego Komitetu Narodowego i dla namiestnictwa Galicji. Mając własną introligatornię, Mitręga drukował także książki o treści patriotycznej, w tym cały szereg pozycji wydawanych przez Towarzystwo Ewangelickie. Po zakończeniu I wojny światowej u Mitręgi drukowało szereg renomowanych wydawców z Poznania, Krakowa i Warszawy. Miał także Mitręga wyrozumiałość dla początkujących autorów, wśród nich tych, którym inne drukarnie odmawiały współpracy ze względu na nie będące na czasie poglądy, jak np. Stanisław Nędza-Kubiniec z Kościelska. Po wybuchu II wojny światowej Paweł Mitręga schronił się w swoim pensjonacie w Zakopanem, niestety rychło wpadł w ręce gestapo. Zmarł nagle w czasie transportu na przesłuchanie, bądź w jego trakcie (1942 r.). Zakatowanych zmarłych gestapo „dorzucało” do niedopełnionych grobowców na nowym cmentarzu w Zakopanem. Paweł Mitręga spoczywa w grobowcu Koprowskich bez jakiegokolwiek napisu! Jego drukarnia została zlikwidowana, a w jej pomieszczeniach jeszcze w czasie wojny została uruchomiona produkcja guzików, dziś już także nieistniejąca. Smutkiem napawa fakt, ze o tym ewangelickim i zasłużonym dla cieszyńskiej poligrafii przedsiębiorcy jak dotąd nie pokazała się żadna bardziej wyczerpująca biografia.

Stefania Michejda z Zaleskich (1884-1942)

Wykorzystując pozostały czas spotkania, Władysław Sosna naszkicował postać Stefanii Michejdy z Zaleskich (1884-1942). Gdy w gestapowskiej katowni w Zakopanem kończył życie cieszyński poligraf, ona, zarażona tyfusem, dogorywała w obozowym bloku w Oświęcimiu. Wdowa po burmistrzu dr. Władysławie Michejdzie, w warunkach okupacji odważyła się wspierać ludzi spalonych, sama zaangażowała się w działalności podziemnego ZWZ jako łączniczka komendanta „Odwetu” inż. Franciszka Kwaśnickiego. Aczkolwiek ostrożna, niespodziewanie wpadła w styczniu 1941 r. w kocioł zastawiony na zdradzoną kwaterę komendanta. Po krótkim pobycie w więzieniu w Raciborzu, ponownie aresztowana w Cieszynie, wywieziona została do oświęcimskiej „fabryki śmierci”. Wszystkie zabiegi o jej uwolnienie zostały zignorowane.

Kim była? Urodziła się w Austrii w rodzinie polskiego emigranta, dr. med. Józefa Zaleskiego i Marii Nikielewicz. Gdy liczyła 4 latka, rodzina przeprowadziła się do podcieszyńskiego Puńcowa, gdzie lekarz – rolnik amator założył wzorcowe gospodarstwo, stał się aktywnym popularyzatorem w słowie i piórze wiedzy rolniczej i działaczem Towarzystwa Rolniczego, a jego dom w krótkim czasie stał się miejscem spotkań polskich działaczy narodowych, gdzie także cieszyńscy gimnazjaliści skupieni w samokształceniowej „Jedności” mieli jedną ze swoich przystani. Dwie córki, trzymane twardą ręką ojca, korzystały z domowego wykształcenia, a gdy podrosły, za nieodwołalną wolą ojca jednocześnie w jednym dniu zostały wydane: młodsza Jadwiga została żoną gospodarza Antoniego Marcinka, starsza Stefania zyskała rękę młodego prawnika, dr. Władysława Michejdy, syna słynnego ks. Franciszka Michejdy. Niebawem młode małżeństwo wyjechało do Lwowa. Tam Stefania kwestowała na rzecz szkół macierzowych w Cieszynie. Z chwilą wybuchu I wojny światowej schroniła się w Cieszynie służąc jako sanitariuszka w Szpitalu Śląskim. Po wojnie mąż szczęśliwie wrócił do Cieszyna, w 1929 r. objął, zgodnie z przyjętą zasadą po ks. Józefie Londzinie, stanowisko burmistrza miasta. Stefania tymczasem roztoczyła opiekę nad czwórką dzieci zmarłej niespodziewanie siostry, a wolny czas poświęcała działalności w Kole Polek, w Polskim Czerwonym Krzyżu, przyjęła pod swoje opiekuńcze skrzydła miejski sierociniec i żłobek. Żadna działka działalności charytatywnej nie była jej obca. Wspierała również dzieci ubogich rodziców zapewniając im minimum wykształcenia, organizowała różne kursy dokształcające W 1937 r. została wdową. Potem wybuchła II wojna światowa…

Ignacy Mościcki (1867-1946)

30 listopada. W ostatni czwartek miesiąca w ramach swojej serii wykładów wystąpił znów Stefan Król ze świetną, ilustrowaną wizualnie prelekcją o czołowej postaci okresu międzywojennego – prezydencie Ignacym Mościckim (1867-1946), nie wiedzieć, czy większym naukowcu-praktyku, czy pierwszym przedstawicielu Rzeczypospolitej Polskiej.

W polskich warunkach jak na owe czasy, wybór studiów z zakresu chemii i to w Rydze, nie należał do zanadto popularnych; była to natomiast profesja poszukiwana przez ludzi związanych z podziemiem antycarskim, a jednocześnie pilnie dozorowana przez władze bezpieczeństwa państwa cara. Młody chemik po nieudanym zamachu na generał-gubernatora Warszawy, na czas ostrzeżony zdążył wyjechać do Londynu. Tam po części dopełniał studia i udzielał się w Związku Zagranicznym Socjalistów Polskich, wydawał pismo „Przedświt”. W 1897 r. dalej podnosił swoje kwalifikacje na uniwersytecie we Fryburgu, już jako asystent w dziedzinie elektrochemii. Opracował wówczas metodę otrzymywania azotu z powietrza oraz skonstruował niezbędne do prowadzenia tego procesu kondensatory wysokiego napięcia, izolatory i inne urządzenia. Opracowanie nowej technologii otrzymywania azotu pozwoliło uniezależnić się od importu drogiej saletry z Chile, będącej zresztą na wyczerpaniu i to w sytuacji, gdy zapotrzebowanie na związki azotu przez rolnictwo i przemysł spożywczy, a zwłaszcza zbrojeniowy, niewspółmiernie wzrosło. Nie obeszło się przy tym bez perypetii, w końcu po udoskonaleniu metody w 1910 r. w nowozbudowanej fabryce w Chippis rozpoczęto produkcję kwasu azotowego na skalę przemysłową. Tam też, w Szwajcarii, inżynier chemik spotkał się z rówieśnikiem, socjalistą Józefem Piłsudskim. Znajomość tam zawarta po latach miała go skierować na zupełnie inne tory kariery. Tymczasem Mościcki podziękował z dalszej współpracy i intratnych posad i w 1912 r. skorzystał z zaproszenia do Lwowa, gdzie rychło otrzymał nominację na profesora zwyczajnego technologii chemii nieorganicznej i elektrochemii technicznej na Politechnice Lwowskiej. Okazał się jednak kiepskim wykładowcą, natomiast doskonałym, pełnym pomysłów eksperymentatorem i konstruktorem różnych aparatur. Opracował wówczas m.in. nową metodę destylacji i frakcjonowania ropy naftowej, zastosowanej w rafinerii w Jedliczach, a na dużą skalę w Stanach Zjednoczonych. Po odzyskaniu niepodległości pragnął w jak największym stopniu uniezależnić polski przemysł od kapitału zagranicznego i oprzeć go na własnych zasobach surowcowych. Dużym sukcesem było uruchomienie i poszerzenie produkcji w porzuconych i częściowo zdemontowanych przez Niemców Zakładów Azotowych w Chorzowie. Z jego inicjatywy w tym samym czasie (19122) powstał Chemiczny Instytut Badawczy. Największym sukcesem było wybudowanie nowych Zakładów Związków Azotowych w Mościcach, nazwanych tak na jego cześć (1928-1930). Już od 1925 r. objął kierownictwo Katedry Elektrochemii Technicznej na Politechnice Warszawskiej rezygnując z godności rektora Politechniki we Lwowie. Był już znanym w świecie naukowcem i cenionym wynalazcą, autorem kilkudziesięciu prac i tyluż patentów, członkiem wielu stowarzyszeń naukowych, w tym Polskiej Akademii Umiejętności, obdarzony tytułami doktora honoris causa.

31.05.1926 r. prof. Ignacy Mościcki został zaskoczony wiadomością o wysunięciu jego kandydatury na prezydenta Rzeczypospolitej. W drugiej turze wyborów (1.06.1926 r.) został wybrany głosami Zgromadzenia Narodowego, zaprzysiężony 4.06. na Zamku Królewskim w Warszawie. Był to nowy, całkowicie odmienny rozdział jego życia. Początkowo, zgodnie z konstytucją, pełnił funkcje reprezentacyjne, nie odmówił sobie jednak pieczy nad rozwojem gospodarczym Polski, wizytował kraj, interesujące go obiekty przemysłowe i kulturalne, uczestniczył w różnych uroczystościach. Polityką w tym okresie się nie zajmował, była to bowiem domena marszałka Józefa Piłsudskiego. Wzajemna adoracja obu dostojników stała się powodem niewybrednych ataków opozycji. Mimo jej bojkotu, Mościcki został wybrany prezydentem na II kadencję (8.05.1933). Lubił polowania; często korzystał z gościny na darowanym mu przez społeczeństwo śląskie zameczku w Wiśle.

Rok 1935 przyniósł istotne zmiany: weszła w życie konstytucja kwietniowa rozszerzająca uprawnienia prezydenta. 12.05 zmarł marszałek Józef Piłsudski. Wbrew oczekiwaniom Ignacy Mościcki nie zrezygnował z urzędu, wręcz przeciwnie, skupił wokół siebie osoby bliższe „zamkowi” i te, którym zależało na zażegnaniu skutków kryzysu gospodarczego. 13.09.1938 r. prezydent rozwiązał Sejm i Senat IV kadencji, zarządził nowe wybory. Wybuch II wojny światowej przekreślił wszystko. Zatrzymał się wówczas w Ołyce na Wołyniu, potem w Załuczu nad Czeremoszem, późnym wieczorem 17.09.1939 r. wraz z innymi dostojnikami państwowymi przekroczył granicę z Rumunią, gdzie został internowany. 30.09. złożył swój urząd, a po wielu staraniach w grudniu przez Mediolan przedostał się do Fryburga, a potem do Genewy, gdzie mógł prowadzić swoje badania naukowe. Tymczasem żelazne zdrowie gwałtownie się załamało. Upłynęły jeszcze trzy lata zanim wydał ostatnie tchnienie (2.10.1946). Na własne życzenie pochowany w zwykłym grobie w Versoix. Od 1993 spoczywa w krypcie katedry św. Jana w Warszawie. Pytanie, czym bardziej zasłużył się Polsce pozostaje nadal otwarte.

Tekst: Władysław Sosna, zdjęcia: Grażyna Marzec

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>