Archiwum

Czerwiec w cieszyńskim PTEw

Jerzy Kubisz (1862-1939)

W pierwszy czerwcowy czwartek (5 czerwca) Władysław Sosna dokładnie w 75-lecie śmierci przypomniał postać jednego z najbardziej zasłużonych dla Śląska Cieszyńskiego pedagoga Jerzego Kubisza (ur. 15.08.1862 w Końskiej, zm. 5.06.1939 w Cieszynie). Po ukończeniu niemieckiego Seminarium Nauczycielskiego w Cieszynie (bo innego wówczas w Cieszynie nie było) swoją karierę nauczycielską rozpoczął w małej szkole położonej nad roztoką Wisełek w Wiśle Czarnem, dokąd po krótkiej przerwie powrócił w 1886 r. W swojej pracy nie umiał się pogodzić z przemożnym germanizowaniem śląsko-cieszyńskiej młodzieży już od szkół podstawowych. W porozumieniu z nauczycielami szkół ludowych najbliższej okolicy powołał polskie Kółko Pedagogiczne w Wiśle (1888), które 8 lat później przekształciło się w Polskie Towarzystwo Pedagogiczne (PTP) z siedzibą w Cieszynie. Jego pierwszym prezesem był Jerzy Kubisz. Już wcześniej Jerzy Kubisz przy współpracy z innymi nauczycielami opracował wzorcowy „Elementarz dla szkół ludowych”, a od 1892 r. przystąpił do redagowania „Miesięcznika Pedagogicznego”. Po przeniesieniu do Kocobędza na stanowisko kierownika szkoły ludowej (1897), poprzez szeroką akcję odczytową starał się podnieść ogólną kulturę mieszkańców wioski. W 1919 r. nie odmówił współpracy z Komisją Szkolną Księstwa Cieszyńskiego organizującą od podstaw polskie szkolnictwo. Aż do przejścia na emeryturę w 1929 r. pełnił obowiązki zastępcy inspektora szkolnego w Cieszynie. PTP nie tylko wsparło wysiłki Macierzy Szkolnej dla Księstwa Cieszyńskiego, zabiegającej o zakładanie polskich szkół jeszcze przed I wojną światową w granicach Monarchii Habsburskiej, ale przygotowało znakomitą, ofiarną kadrę pedagogiczną do przyszłych szkół już po odzyskaniu niepodległości Polski. Wraz ze śmiercią Jerzego Kubisza odszedł także do historii ostatni, podwójny numer „Miesięcznika Pedagogicznego” – pisma, które do dziś jest chlubą polskiego nauczycielstwa cieszyńskiego tamtych czasów, a w dziele nauczania i wychowania odegrało nieocenioną rolę.

Ks. Władysław Santarius (1915-1989)

12 czerwca Czesław Santarius opowiedział o życiu i działalności ojca, ks. Władysława Santariusa (ur. 12.11.1915 w Stonawie, zm. 5.06.1989 w Hawierzowie). Z trudem uzyskał wykształcenie teologiczne, przerwane przymusową pracą w kopalni węgla, a potem wysłany na roboty przymusowe w głąb Rzeszy. Dopiero z początkiem 1948 r. powierzono mu funkcję II proboszcza w parafii ewangelickiej w Ligotce Kameralnej, zarazem kierownika zakładów opiekuńczych „Betezda” i „Sarepta”, a także opiekę nad ruchem misyjnym w ramach Społeczności Chrześcijańskiej. Dwa lata później uzyskał przeniesienie do Trzanowic na stanowiska proboszcza, którym pozostał do końca swoich dni; formalnie, gdyż stał się przedmiotem szczególnych szykan ze strony władz komunistycznych Czechosłowacji, zmuszających go kilkakrotnie do opuszczenia zboru aż do zawieszenia we wszelkich czynnościach duchownego. Po kolejnej 7-letniej anatemie państwowej odzyskał pełnię praw. Niestety na krótko, bo tylko na 2 lata. Znękany doświadczeniami zmarł 5 czerwca1989 r. w pociągu w drodze do Czeskiego Cieszyna. Dla wielu pozostał wzorcem chrześcijańskiej ofiarności i wierności w służbie Kościoła i bliźnich.

Smażenie jajecznicy (pierwsza zmiana)

W trzeci czwartek (19 czerwca) wyruszyliśmy na trzecią wycieczkę na Zaolzie. Tego roku tradycyjną naszą jajecznicę celebrowaliśmy Na Groniu nad Gródkiem. Piękna pogoda, dalekie widoki aż po Małą Fatrę Krywańską i dolinę Olzy z zamykającą ją od zachodu trójką szczytów Kozubowej, Ostrego i Jaworowego, dodawały uroku temu zacisznemu zakątkowi. Sprawniejsi odbyli jeszcze spacer na pobliską Filipkę. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na chwilę przy pomniczku Wincentego Witosa, który tu właśnie w Gródku znalazł miejsce swojego azylu w latach 1933-1939. Potem pomknęliśmy do Trzanowic, by oglądnąć nowo otwarte Muzeum ks. Jerzego Trzanowskiego. Na kilkunastu bogato ilustrowanych planszach przedstawiono życie i działalność „słowiańskiego Lutra”. Godne uwagi, że teksty objaśniające są w trzech językach: czeskim, polskim i niemieckim. Szkoda, że prezentowany film pokazujący miejsca pobytu Trzanowskiego jest tylko z komentarzem czeskim. Skorzystaliśmy także z możliwości zajrzenia do kościoła poświęconego 13 września 1931 r., jednego z trzech na Śląsku, wzniesionych wg projektu Tadeusza Michejdy.

Pomnik Witosa w Gródku

Chata na Groniu z naszym busikiem

Potem pospieszyliśmy do współczesnego, socrealistycznego Hawirzowa, który powstał na terenie kilku starych wiosek w 1955 r. Najstarszym reliktem dawnego budownictwa w tej części dawnej wioski Dolne Błędowice jest drewniana chałupa Kotulów z 1781 r., obecnie Muzeum Regionalne. Sama chałupka wraz z obejściem i wyposażeniem jest ze wszech miar godna uwagi. Niestety, na tym koniec. Brak jakiegokolwiek folderu. Młoda kustoszka potraktowała nas jak przybyszów w Pragi, którzy nigdy wiejskiej chaty nie widzieli i odklepała w języku czeskim wyuczony tekst nie pytając, czy cokolwiek zrozumieliśmy z tego monologu niczym nasz Teleekspres. Biorąc rzecz od strony metodycznej, był to kompletny niewypał, nie mówiąc o tym, że wręcz demonstrowała przed nami swoją czeszczyznę.

Pod pomnikiem ks. J. Trzanowskiego

Kotulowa drzewionka w Hawirzowie

Most na Olzie w Darkowie

Na koniec wycieczki pomknęliśmy jeszcze do Darkowa, ale w spacerze po parku zdrojowym przeszkodził nam orzeźwiający deszcz, który przetrzymaliśmy w sympatycznej kawiarence niedaleko zabytkowego mostu na Olzie z 1925 r. Przy okazji jego odnowienia zmieniono jego otoczenie na prawym brzegu rzeki, kończąc wylot drogi w osi mostu schodami. Czy takie ahistoryczne rozwiązanie było konieczne, nie jestem do końca przekonany. Na lewym brzegu zwrócił naszą uwagę Pomnik Ofiar Wojen Światowych; początek tej drugiej na pomniczku datowany jest na 1938 r.!

Paweł Oszelda (1823-1864)

Wreszcie ostatni czwartek miesiąca 26 czerwca. W Nieborach, w rodzinnej wiosce Pawła Oszeldy (1823-1864) co roku obchodzone są Dni Oszeldowskie. Mimo, iż właśnie 26 czerwca mijała 150. rocznica jego śmierci, nie udało się zjednać bardziej kompetentnego prelegenta, przeto w zastępstwie temat zrealizował Władysław Sosna zastrzegając, iż wiele szczegółów życiorysu czwartkowego bohatera nie udało mu się do końca rozwikłać. Swego czasu dr Edward Buława napisał ciekawy artykuł o dwóch Pawłach (Stalmachu i Oszeldzie), prawie rówieśnikach, wywodzących się z podcieszyńskich wiosek, będących absolwentami Gimnazjum Ewangelickiego w Cieszynie. Ale tu drogi podcieszyńskich „kamizelkorzy” się rozeszły: pierwszy, zanim wybrał się na studia teologiczne w Wiedniu, uczęszczał do Liceum Ewangelickiego w Bratysławie, uczestniczył w Zjeździe Słowiańskim w Pradze, potem został długoletnim redaktorem „Tygodnika”, a później „Gwiazdki Cieszyńskiej”, założycielem Czytelni Polskiej i Macierzy Szkolnej. Drugi, Paweł Oszelda, przed studiami zaliczył liceum w Wiedniu i tam też podjął studia z zakresu medycyny. Obracając się cały czas w środowisku niemieckim stał się franfurtczykiem, a będąc wyczulony na krzywdę prostego ludu, pod hasłami Towarzystwa Demokratów walczył w I powstaniu Wiosny Ludów w Wiedniu (13-15 marca 1848). Po jego rozbiciu przyjechał na Śląsk Cieszyński by organizować liczne wiece po wioskach, ujawniając zatajone zapowiedziane reformy społeczne i mobilizując do powszechnego poparcia wiedeńskiej rewolucji. Do najbardziej spektakularnych wieców doszło w Bielsku i w Cieszynie (15 i 19 października 1848). Próby przedostania się do Wiednia bielskiej gwardii i cieszyńskich parlamentariuszy spełzły na niczym, a Paweł Oszelda osadzony został w brneńskich kazamatach z wyrokiem śmierci. Ułaskawiony, przesiedział w więzieniu do 1851 r., do momentu gdy nabawił się gruźlicy. Z mizernym stanem zdrowia, nie wiadomo czy sam, czy nie miał wyboru, zgłosił się do służby wojskowej. Wraz ze swoją jednostką wziął udział w bitwie wojsk austriackich ze sprzymierzeńcami włosko-francuskimi pod Solferino (24 czerwca 1859) jako lekarz polowy. Po bitwie odkomenderowany został do garnizonu w Sopronie i tam zmarł zmożony gruźlicą, licząc zaledwie 41 lat. Mimo przekonania, iż racja stoi po stronie ideologii wielkoniemieckiej, przecież listy do rodziny z czasów studiów, a potem grypsy ze Szpilbergu pisał po polsku, w tymże języku demokraci organizowali wiece w Cieszynie i okolicznych wioskach przeciwstawiając się zwolennikom słowianofilstwa i występując w imię „jedności, w zgodzie tak narodowej, religijnej, politycznej, jak i zbrojnej”.

Dwóch Pawłów, dwie różne drogi, będące odbiciem nie tylko odmiennych postaw, ale także efektów wychowania i złożoności społeczno-politycznej Śląska Cieszyńskiego.

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>