Archiwum



PTEw na Facebooku
PTEw na Facebooku

PTEw na Twitterze
PTEw na Twitterze



stat4u



network monitoring software

Z cyklu „Pochód Reformacji przez Europę”: Słowacja i Śląsk

Na przełomie sierpnia i września 2017 r. w Cieszyńskim oddziale PTEw odbyły się dwa wykłady z cyklu „Pochód Reformacji przez Europę”: 24 sierpnia dr Józef Szymeczek mówił o Reformacji na Słowacji, zaś 7 września dr hab. Jan Szturc o Reformacji na Śląsku.

* * *

Józef Szymeczek - prelegent

24 sierpnia gościliśmy dr. Józefa Szymeczka, wykładowcę Uniwersytetu Ostrawskiego, działacza Kongresu Polaków w Republice Czeskiej, któremu powierzyliśmy temat: „Z kart dziejów Reformacji na Słowacji”. Dzieje te, zwłaszcza w kontekście wydarzeń politycznych, są bardziej niż złożone. Przez całe niemal tysiąclecie Słowacy byli poddanymi Królestwa Węgier, to zaś od 1526 r. w mniejszym, czy większym stopniu aż do 1918 r. było związane z Austrią, ale też z obecnością Turków. Fragment (16 miast) jednego z żywotnych regionów Słowacji – Spisz, w latach 1412-1769 stanowił zastaw Królestwa Polskiego. Wreszcie, tam właśnie, w sąsiednim Liptowie, swoje największe dzieła pozostawił cieszyński krajan ks. Jerzy Trzanowski, które w dużym stopniu przyczyniły się do przetrwania najgorszego czasu prześladowań; z kolei słowaccy ewangeliccy budziciele XIX-wiecznego odrodzenia narodowego udzielili swojego ducha śląsko-cieszyńskim pionierom tej samej sprawy. Niektóre fragmenty wystąpienia zostały tu dla jasności narracji dodatkowo uszczegółowione.

XVI wiek w historii królestwa Węgier otworzył trwający ponad cztery wieki okres heroicznych zmagań o uwolnienie się spod narzuconego jarzma, odzyskanie niezależnego bytu państwowego samych Węgier, ale też od XIX w. upominanie się o własną suwerenność podległych im narodów (grup etnicznych). W zmaganiach tych istotną, inicjującą rolę odegrali protestanci. Niestety w swoich rozprawach historycy wymieniają z nazwiska szereg przywódców różnych wystąpień, nie podają jednak ich wyznania; co najwyżej można się tylko domyślać z kontekstów, kim (może) byli i co także było (mogło być) jednym z powodów takiego, a nie innego ich zachowania.

W 1526 r. w dość tajemniczych okolicznościach w bitwie pod Mohaczen zginął król Węgier i Czech Ludwik Jagiellończyk. Turcy zajęli wówczas niewielki obszar Królestwa Węgier pomiędzy rzekami Sawą a Drawą. Piętnaście lat później, idąc wzdłuż Dunaju, zajęli pas ziemi po Budę (1541), do końca stulecia szerokim klinem wbili się w głąb środkowych Węgier. Patrząc na mapę, ówczesny kształt Królestwa Węgier przypomina zakrzywiony róg, ciągnący się od wybrzeża Adriatyku pod Tatry, stopniowo rozszerzający się do zakola Karpat Wschodnich i Południowych. Północno-zachodnia część owego „rogu”, to ziemie Królestwa Węgier, natomiast na południowy wschód od doliny Cisy to tzw. Wschodnie Królestwo Węgier, inaczej Księstwo Siedmiogrodzkie, z przerwami uzależnione od Imperium Osmańskiego. To właśnie Księstwo było przez blisko dwa wieki głównym gniazdem oporu przeciwnym uległości Habsburgom, trzymającym zachodnią część Węgier. Kilka kolejnych powstań, choć militarnie stłumionych, stanowiło poważne, prawie stałe zagrożenie dla wschodnich granic monarchii i wiązało znaczną część sił armii cesarskiej. Prawie wszystkie, oprócz celów politycznych i społecznych miały kontekst wyznaniowy.

Aczkolwiek śmierć młodego, niedoświadczonego króla Ludwika Jagiellończyka można było łatwo przewidzieć, ewentualna utrata Czech a zwłaszcza Królestwa Węgier, którego granice na południu opierały się o biegi rzek Uhy, Sawy i Dunaju aż do Żelaznej Bramy i do wnętrza łuku karpackiego po górny bieg rzeki Aluty, były zbyt łakomym kąskiem, aby się z tym pogodzić. Uchwała sejmu węgierskiego głosami patriotycznie nastawionej szlachty już w 1505 r. domagała się obsadzenia tronu węgierskiego wyłącznie przez Węgra. Z chwilowego zamieszania skorzystał wojewoda siedmiogrodzki Jan Zapoly’a (syn Stefana i księżnej cieszyńskiej Jadwigi, córki Przemka II), który przy poparciu szlachty koronował się 11.11.1526 r. w Belehradzie na króla węgierskiego. Ale o prawa do zajęcia tronu Węgier i Czech wystąpił także cesarz Ferdynand I, powołując się na ustalenia rokowań wiedeńskich z 1515 r. Niezadowolone stronnictwo magnackie doprowadziło do wyboru drugiego króla – Habsburga (17.12.). W efekcie doszło do wojny domowej. Pokonany Jan Zapoly’a nie mając dość sił własnych i nie znajdując pomocy ze strony Polski i Francji, zdecydował się na lenne poddanie Turcji (lipiec 1529) i przy jej pomocy odzyskał znaczną część utraconych ziem. Ostatecznie (i chwilowo) konflikt zakończył się zawarciem pokoju w Wielkim Waradinie (1538). Tak doszło do trwającego do początku XVIII w. podziału królestwa na część zachodnią – „cesarską” i wschodnią Siedmiogrodzką, uzależnioną od Turcji.

Ważną rolę dla historii Reformacji na Węgrzech odegrały dwa regiony przyległe do granicy z Polską – Spisz i Szarisz, zamieszkałe przez ludność słowiańską z domieszką ludności polskiej, przemieszczającymi się ku północy Węgrami i ściąganą w wyniku intensywnej kolonizacji ludnością pochodzenia niemieckiego. Jednym z przejawów tej kolonizacji była wyjątkowa gęsta sieć miast, które w krótkim czasie utworzyły wspólny związek miast spiskich.

Ks. Leonard Stöckel

Na taki splot wydarzeń nałożyła się Reformacja, dopisując do historii Węgier i dziejów podległych ich narodów (grup etnicznych) swoje dramatyczne rozdziały.

Jest rzeczą ciekawą, że najstarszy zachowany zapis o pierwszych wieściach o Reformacji na terenie dzisiejszej Słowacji prowadzi do szariszskiego Bardejowa. Tam właśnie kupcy już pod koniec 1517 r. przywieźli odbitki 95 tez Marcina Lutra. Jaką drogą, nie wiemy. W ślad za nimi zapewne dotarły inne pisma śmiałego mnicha. Musiały one wzbudzić duże zainteresowanie i szybko rozchodziły się zwłaszcza wśród niemieckojęzycznych mieszkańców Szarisza i Spisza, skoro już 1523 r. król Ludwik Jagiellończyk wydał dekret potępiający nauki Lutra poparty uchwałą sejmową w Rakoszi (1525). Zastrzeżenia króla nie powstrzymały rozszerzania się Reformacji, gdyż jak wkrótce zapisał w kronice wójt Lewoczy Gaszpar Hain: „vtedy bolo Augsburské vyznanie známe a verejne vyznávané na celym Slovensku”. Na pierwszym synodzie w Preszowie wypracowano na podstawie tekstu „Wyznania Augsburskiego” dokument „Canones Synodi Eperiensis de Doctrina et Retibus”.

W 1549 r. ks. rektor, absolwent wittenberskiej uczelni i słuchacz Marcina Lutra i Filipa Melanchtona – Leonard Stöckel, zwany „nauczycielem Węgier”, w oparciu o Księgi Symboliczne i dzieło „Loci communes…” Filipa Melanchtona opracował „Confessio Christianiae doctrine…” znane pod skrótową nazwą „Confessio Pentapolitana” obowiązującą w pięciu miastach: Koszycach, Lewoczy, Bardejowie, Preszowie i Sabinowie. Obok innych, ks. Stöckel, pozostawił kodeks dla bardejowskich szkół „Leges scholae Bartphensis” a także wydaną pośmiertnie „Postilla sive enarrationes erotemeticae epistolarum et evangeliorum anniversariorum”. Zanim tu i ówdzie zaczęto budować oddzielne świątynie, w Bardejowie odbywały się w jednym kościele trzy nabożeństwa: niemieckie, słowackie i węgierskie. Co ciekawe, w początkowej fazie rywalizujące z sobą obozy Zápoly’ego i Ferdynanda I grały protestancką kartą, byle zyskać poparcie dla swoich celów politycznych. Kolejne grupy miast ogłaszały swoje „Confessie”, odbywały się synody. Z czasem na jednym z nich doszło do wyodrębnienie się ewangelików reformowanych, ostatecznie potwierdzone na synodzie w siedmiogrodzkim Debreczynie (1567). Odtąd Debreczyn nazywano „drugą Genewą”. Po stronie Reformacji kalwińskiej opowiedzieli się głównie Węgrzy, natomiast przy wyznaniu augsburskim pozostali Niemcy i Słowacy.

Niestety czas w miarę spokojnego rozwoju Reformacji wyczerpywał się. Cesarz Rudolf II (1576-1612), mający się za strażnika postanowień soboru trydenckiego wykorzystał argument innowierstwa Siedmiogrodu i próby jego usamodzielnienia się do rozpoczęcia walki o podporządkowanie sobie całych Węgier. Protestanci jednak bez względu na stan i konfesję zjednoczyli się w obronie niezależności Siedmiogrodu i jego odrębności wyznaniowej. Sytuację pogarszał kolejny konflikt z Turkami. W końcowej fazie wojny austriacko-tureckiej (1593-1608) wyniszczającej ziemie węgierskie, w 1604 r. wybuchło powstanie hajduków, które pod wodzą ewangelickiego magnata Istvána Bocskaya przerodziło się antyhabsburskie powstanie ogólnonarodowe. Po porozumieniu się z Turkami, doprowadził on do podpisania pokoju z cesarzem w Wiedniu a potem z Turcją (1606) w Zsitvatorok. Cesarz za cenę zachowaniu korony węgierskiej (w części zachodniej), obok innych, musiał zagwarantować swobody religijne dla protestantów. Gdy Bocskay zmarł (1606), cesarz Rudolf II poczuł się zwolniony ze zobowiązań, co wywołało natychmiastową reakcję hajduków pod wodzą Andrasa Nagy. Mimo braku poparcia ze strony księcia Gabriela Batorego, samo pojawienie się powstańców na Górnych Węgrzech zmiękczyło stanowisko następcy Rudolfa II – Macieja; zwołany w 1608 r. sejm w Pozsony (Bratysława) potwierdził wolności wyznaniowe protestantów. W takich okolicznościach, w 1610 r. odbył się synod w Żilinie, zwołany przez palatyna Juraja Thurzo, na którym ustanowiono obsadę trzech superintendentur wraz z przedstawicielami (inspektorami) trzech narodów (Słowaków, Niemców i Madziarów) i uchwalono 16 przepisów normatywnych dotyczących organizacji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego na Górnych Węgrzech (Słowacji) potwierdzających ostateczne uniezależnienie się od Kościoła Rzymskokatolickiego. Podobny synod powołujący dwie superintendentury dla wschodniej części Słowacji odbył się w 1614 r. w Spiskim Podhradzie.

Już w 1613 r. w Siedmiogrodzie wybił się na księcia kalwinista Gabor Bethlen. Swoimi reformami gospodarczymi i kulturalnymi, założeniem uniwersytetu w Gyulafehérvár i rozwinięciem stosunków z zagranicą wprowadził Siedmiogród w „złoty wiek”. Także on opowiedział się po stronie koalicji antyhabsburskiej, w 1619 r. stanął pod murami Wiednia, ale został zmuszony do wycofania się z powodu napadu na jego ziemie lisowczyków, posłanych tam z braterską pomocą cesarzowi przez króla polskiego Zygmunta III Wazę. Gabor, zawierając odrębny (chwilowy) pokój w Mikułowie (1622) zyskał kilka komitatów górnowęgierskich z Koszycami włącznie. Także książę Jerzy Rakoczy I. dołączył w Brnie do wojsk szwedzkich (1643) r., lecz odwołany przez sułtana, zawarł osobny pokój z cesarzem Ferdynandem III w Linzu (1645), w wyniku którego do ustalonych w poprzednich rokowaniach, węgierscy protestanci utrzymali wolności wyznaniowe.

Kościół w Lewoczy

W tym właśnie okresie, w 1629 r. na skutek wydanego edyktu cesarskiego, obok innych, musiał opuścić Śląsk Cieszyński cieszynianin ks. Jerzy Trzanowski. Znalazł on azyl na Orawskim Zamku, skąd pod koniec życia przeniósł się na stanowisko fararza do Liptowskiego Mikulasza. Tam właśnie dokończył swoje główne dzieło – słynny kancjonał „Cithara sanctorum”, drukowane w Lewoczy w 1636 r., zawierający 412 pieśni, w tym około 100 autorstwa twórcy śpiewnika. „Cithara…”, raz po raz wzbogacana nowymi pieśniami, doczekała się ponad 150 wydań i aż do początków XX w. krzepiła ewangelików nie tylko na Słowacji i Morawach, ale również na Śląsku Cieszyńskim, także w okresie największego zniewolenia.

Wszakże ani Kościół Rzymskokatolicki, ani Habsburgowie nie mieli zamiaru folgować ciągle groźnej opozycji protestanckiej. Już w 1561 r. sprowadzeni zostali na Węgry jezuici. Ich działalność została wydatnie zaktywizowana przez arcybiskupa Esztergomu i prymasa Węgier jezuitę Pétera Pázmány’ego (od 1616), założyciela seminarium duchownego w Bratysławie (1619) i uniwersytetu jezuickiego w Trnawie (1635) oraz szeregu kolegiów i klasztorów. Przyszły prymas za podstawę działania uznał znaną zasadę cuius regio; główny wysiłek w akcji nawracania heretyków skierował na magnatów, a ci, będąc panami, postawili szlachtę i niższe stany w przymusowej sytuacji zmiany wyznania. Polityka ta sprawdziła się; Pazmany odnotował na tym odcinku sporo sukcesów.

Kościół artykularny w Hronseku

Kościół artykularny w Svatym Krziżu

Kolejne konflikty z Turkami przyczyniały się do wyniszczania Węgier. Nieudany spisek palatyna Franciszka Wesselényiego (1671) jedynie sprawę zaostrzył i zachęcił cesarza Leopolda I do podjęcia radykalnych kroków na niespotykaną skalę poprzez narzucenie rządów gubernatora, intensywną gospodarkę rabunkową i spacyfikowanie protestantów. Protestanci w ciągu 10 lat utracili 888 kościołów, ponad 400 duchownych i nauczycieli kolejne trybunały pod kierunkiem arcybiskupa Juraja Selepečeniego w Bratysławie zostało pozbawionych mienia, skazanych na wygnanie, szczególnie opornych na dożywotnie więzienie i galery (1673-1674). Setki mieszkańców Węgier (także katolików) decydowało się na opuszczenie kraju, szukając schronienia w Siedmiogrodzie a nawet na terenach zajętych przez Turków. Rozgoryczenie było powszechne. Po upewnieniu się co do stanowiska Turcji, w 1672 r. wybuchło zbrojne powstanie kuruców, które ogarnęło prawie całe Górne Węgry. W 1680 stanął na ich czele zdolny wódź Imré Thököly. Wkrótce jego oddziały pojawiły się na Morawach, wtargnęły nawet do Bielska. Dopiero pod groźbą utarty panowania na Węgrzech, cesarz Leopold I zwołał sejm w Sopronie, na którym odwołał zniewalające zarządzenia i zezwolił na wybudowanie dwóch domów modlitwy na peryferiach wiosek i miast w każdym z regionów (później zwanych kościołami artykularnymi). Thököly jednak nie dowierzał cesarzowi, a skoro wspierająca Francja i Polska przestała się interesować powstańcami, poddał się Turkom i razem z nimi poszedł na Wiedeń. Pod Wiedniem jednak armia turecka została rozbita (1683). Represje wyznaniowe zostały wznowione. Jednym z ich przejawów było osądzenie przez gen. Caraffę i stracenie 24 protestanckich mieszkańców preszowskich (tzw. jatka preszowska – 5.03.1687). Ostatecznie wojska powstańcze rozbite zostały pod Preszowem (17.09.1684). Mimo starań, cesarz nie dopuścił do odrębnych rokowań, kilka miesięcy później najzwyczajniej rozwiązał księstwo Thökölego, choć zachował jego odrębność. Po 15 latach zmagań wojennych i długich rokowaniach cesarz zawarł pokój z Turcją w Śremskim Karlowcu (21.01.1699), definitywnie potwierdzających załamanie osmańskiej potęgi.

Węgry nie odzyskały niepodległości, utraconej w 1526 r. Gospodarcze zniewolenie, bezwzględnie ściągane podatki, fanatyzm podsycany przez jezuitów z ambon i w szkołach zepchnął Węgry do roli wyludnionej kolonii cesarskiej, przeznaczonej do stopniowego zniemczania. Zmuszono też stany węgierskie do „dobrowolnego” zrzeczenia się prawa do elekcji władcy i uznania dziedziczności tronu węgierskiego przez „naturalnego króla” z dynastii Habsburgów. Sprawa Węgier wydawała się ostatecznie przesądzona, ale nie dla bezlitośnie gnębionych chłopów, którzy w akcie rozpaczy podjęli nierówną walkę partyzancką w podgórskich rejonach Karpat, choć wzmocnieni emigrantami Thökölego, ulegali karnej i wszędzie obecnej armii austriackiej. Dopiero w 1703 r, gdy na nowo rozgorzała wojna o sukcesję tronu hiszpańskiego, znaczna część armii austriackiej przemaszerowała na zachód. Sytuację tę wykorzystali powstańcy, prosząc Franciszka II Rakoczego o przywództwo. Jego pierwszym sukcesem było opanowanie prawie całego Siedmiogrodu i Górnych Węgier. Wyznanie katolickie nie przeszkodziło mu w przywróceniu wolności religijnej protestantów i prawosławnych. a jako magnatowi na zachowanie umiarkowanego stosunku do chłopów, czym zyskał sobie przychylność także niemadziarskich mieszkańców, m. in. Słowaków i spiskich Niemców. Kolejnym krokiem była uchwała sejmu w Ónod o detronizacji Habsburgów i proklamacja niepodległości Węgier (1707). Wycofanie się Francji ze zobowiązań i wyczerpanie armii w dodatku pozbawionej doświadczonego dowództwa spowodowało, że ściągnięte z zachodu oddziały austriackie zadały wojskom Rakoczego klęskę pod Trenczynem (4.08.1708). Odmowa pomocy zewnętrznej i przyciągnięcie magnatów węgierskich do cesarza przyczyniły się, że pod nieobecność Rakoczego hr. Sándor Károly złożył broń (1.05.1711). Podpisany w Szatmár pokój (29.04.1711) ostatecznie zakończył powstanie. Mimo przyrzeczeń cesarza, położenie Węgier wróciło do stanu sprzed powstania. Apodyktyczny cesarz Karol VI narzucił innowiercom prawo ingerencji w wewnętrzne sprawy kościelne, zakaz zwoływania synodów i wyboru superintendentów, ograniczył swobody wyznaniowe.

Dopiero po kasacji zakonu jezuitów (1773) nastąpiło niewielkie zelżenie. Na mapie Europy zaszły istotne zmiany. Austria w latach 1769-1770 sięgnęła po spiski zastaw oraz Nowy Targ. Czorsztyn i Nowy Sącz, w 1772 r. wraz z Rosją i Prusami dokonała I rozbioru Polski, zajmując jej południowe ziemie od Białej po Zbrucz. Włączenie tak dużego terytorium wraz ze znacznym odsetkiem ludności innowierczej (głównie prawosławnej) oraz pragmatyczny stosunek cesarza Józefa II do protestantów zamieszkujących monarchię spowodował wydanie Patentu (ale tylko) Tolerancyjnego (1781), łaskawie znoszącego wyznawców innych religii, ale zapewniającego im równość praw, byle przyczyniali się do wzmocnienia gospodarki państwa. Patent miał w szczegółach różne brzemienia w poszczególnych prowincjach. Tam, gdzie mieszkało minimum 100 rodzin akatolickich, wolno było wystawić dom modlitwy (nie przypominający kościoła) i szkołę. O obsadzeniu duchownego danej społeczności duchownym decydował cesarz; duchowni w dalszym ciągu mieli ograniczone prawa do pełnienia wszystkich swoich obowiązków. Mogli oni pochodzić wyłącznie z państwa Habsburgów. W takich okolicznościach na stanowiska proboszczów i diakonów na tzw. Śląsku Austriackim i częściowo w Galicji mogli być powoływani duchowni z Węgier (Słowacji). Patent Tolerancyjny bez wątpienia był znacznym zelżeniem niedoli innowierców, natomiast pozostałe reformy Józefa II naruszały tradycyjne na Węgrzech prawa publiczne, przywileje stanowe szlachty, zupełnie ignorowane zostały kwestie narodowe. Chłopi uzyskali wolność osobistą (1785), sabotowaną przez obszarników. Zamiast spokoju, wzrosło w kraju powszechny opór, podsycony wieściami z rewolucyjnej Francji. W efekcie Józef II wycofał wszystkie reformy społeczne na Węgrzech, z których tylko Patent Tolerancyjne pozostał nienaruszony (1790).

Kościół w Bardejowie

Kościoły słowacki i niemiecki w Modrej

W 1792 r. Austria wpadła w wir wojen napoleońskich, trwających aż do 1815 r. Cesarz musiał się pogodzić z utratą tytułu cesarza rzymskiego Narodu Niemieckiego. Kongres wiedeński (1814/1815) starał się ustalić i zabezpieczyć nowy porządek Europy. W monarchii Habsburgów zaznaczył się rządami policyjnymi i wzmożoną cenzurą. Narastającemu niezadowoleniu poddanych nie zapobiegła konwencja wielkiej trójki (Austrii, Prus i Rosji) zawartej w Münchengratz (1833). Powiew Wiosny Ludów był zanadto silny (1848). Burzyły się poddane monarchii narody, domagając się uznania odrębności i równości praw. W ślad za Pragą i Wiedniem podążył Budapeszt. Uchwalane przez sejmy wolności, także wyznaniowe, okupione były pacyfikacjami wojska i rozwiązaniem parlamentu. Także na tronie wiedeńskim w miejsce Ferdynanda I został wprowadzony Franciszek Józef (2.12.1849). Ale Wiosna Ludów pokazała także całą złożoność problemów wewnętrznych. Węgrzy nie ustawali w walce o odzyskanie niezależności i poszanowania dla ich praw narodowych. Ich głównym wrogiem była hegemonistyczna Austria. Z drugiej strony północne obszary ziemi podporządkowane Węgrom zamieszkiwała ludność słowiańska, słowacka. Jedynym bodaj miejscem, gdzie wyraźnie Słowacy mogli zaznaczyć swoją inność był Kościół, zwłaszcza wyznania ewangelickiego. Słowaków wyraźnie zaczęła nużyć anonimowość w życiu społecznym Węgier. Pobudzona pod wpływem węgierskiej literatury oświeceniowej wrażliwość na tle narodowym i nieustający konflikt stanów węgierskich z władzą w Wiedniu udzieliła się Słowakom. Przebudzenie Słowaków nastąpiło w momencie, gdy Węgrzy wzorem francuskich encyklopedystów uznali, że ich państwo jest tam, gdzie mówi się po węgiersku. Poczucie to wzmacniała świadomość istnienia w przeszłości niezależnego Królestwa. Dążność Węgrów do wyeliminowania z życia społecznego łaciny i narzucanego niemieckiego i powszechnego wprowadzanie języka węgierskiego proces różnicowania mieszkańców Węgier spotęgowała. Słowacy nie mieli tak komfortowej sytuacji; skupieni w kilku regionach północnych Węgier nie mieli wspólnego jednolitego języka, nie mieli też w przeszłości własnego niepodległego bytu państwowego, gospodarczo nie przedstawiali większej siły. Pod względem kulturalnym korzystali z dóbr czeskich. Przywódcza część szlachty słowackiej, dla której ważniejsze były przywileje stanowe, już dawno się zmadziaryzowała i nie była zainteresowana budzącą się Słowacczyzną.

Liudowit Štur

Ale Słowacy dorobili się już własnej inteligencji, wyrosłej z ludu, a ta z determinacją wystąpiła w obronie dotąd zachowanych słowiańskich tradycji, pojmowanych jako najbliższe właśnie Słowakom. Na czoło w tej walce o usamodzielnienie się Słowaków wystąpili słowaccy ewangelicy. Doceniając swoje słabe strony, początkowo w ramach „wzajemności słowiańskiej” szukali wsparcia u Czechów. Przywódcą tego kierunku był pastor peszteński ks. Jan Kollár, który dzieląc Słowiańszczyznę na cztery grupy, Słowaków widział w grupie czeskiej, był orędownikiem wspólnoty czesko-słowackiej także w kwestii utrzymania języka czeskiego w literaturze, mającej wśród ewangelików utrwaloną pozycję w tzw. „bibliczinie” (język czeskiej Biblii Kralickiej z końca XVI w.). Już to wystarczyło, aby przeciwstawić się coraz intensywniejszej madziaryzacji. Węgrzy natomiast widzieli w językowym buncie Słowaków uleganie panslawizmowi, mającemu swoje źródło w carskiej Rosji i tym bardziej nie mieli zamiaru ustępować. Kolejna grupa działaczy pod wodzą Liudowita Štura, poszukując gorączkowo rozwiązania, doszła do przekonania, że bez poparcia ludu nie osiągnie sukcesu i postanowiła pójść śladem węgierskich liberałów, którzy walkę o wyjście spod jarzma austriackiego połączyli z koniecznością przeprowadzenia głębokich reform społecznych uwzględniających także prawa chłopów i całkowite uznanie języka narodowego przez wszystkie warstwy społeczne.

Michal Hodża

Józef Hurban

Liceum ewangelickie w Bratysławie stało się kuźnią awangardy słowackiej pod wodzą jego profesora, wybitnego orędownika Liudowita Štura. W krótkim czasie skupił wokół siebie oddaną sprawie drużynę, w której żarliwymi członkami byli także dwaj duchowni ewangeliccy: Michal Miloslaw Hodża i Józef Miloslaw Hurban. W 1840 sejm bratysławski uchwalił wprowadzenie języka węgierskiego jako urzędowego. Nie było chwili do stracenia. Najbardziej archaiczne narzecze liptowskie trójka działaczy Štur, Hodża i Hurban na zebraniu w Hlbokem proklamowała jako język narodowy słowacki. Dzień 14.02.1843 traktowany jest jako dzień narodzin języka słowackiego. Trzy lata później wydana została gramatyka Liudowita Štura pod tytułem „Nauka języka słowiańskiego”, wychodziły pierwsze czasopisma „Słowacka Gazeta Narodowa”, pismo literacko – kulturalne „Slovenské pohľady (..)” („Słowackie Poglądy na Wiedzę, Sztukę i Literaturę”), publicystyka, utwory literackie. 11.05.1843 r. w Ondraszowskich Kupelach zostały ogłoszone „Żądania narodu słowackiego”, które spotkały się z ostrą reakcją Węgrów. Skoro żadne kolejne wystąpienia Słowaków nie przyniosły najmniejszych ustępstw ze strony Węgrów, nawet gdy ogłoszona przez rząd austriacki konstytucja kwietniowa (25.04.1848), głosiła: „Wszystkim narodom zabezpiecza się nietykalność ich narodowości i języka”, Słowacy chwycili za broń. Pierwszy zryw (18.09.1848) i ogłoszenie przez zawiązaną w Myjawie Radę Narodową niepodległości Słowacji został stłumiony pod Wielką. Kolejny oddział powstańczy wyruszył (3.12.1848) z podcieszyńskiej Ropicy, zajmując znaczny obszar północnej Słowacji. Doszło do walk z powstańczymi wojskami węgierskimi. Te jednak były liczebniejsze i mimo wewnętrznych sporów i braku koordynacji działań, doprowadziły do uwolnienia prawie całych Węgier (koniec kwietnia 1849). Dla Austrii utrata Węgier była zbyt wielka, aby się na nią zgodzić. Na prośbę cesarza Franciszka Józefa car Mikołaj I pośpieszył z bratnią pomocą. Wyczerpane siły węgierskiej, ujęte w kleszcze, mimo heroicznych wysiłków nie wytrzymały ataku z dwóch stron. 9.10.1849 r. padła ich ostatnia basteja w Komarnie. Powstanie zostało całkowicie stłumione. Nadzieje Węgrów, a tym bardziej Słowaków, okupione zostały głęboką goryczą.

Karol Kuzmany

Zmiany przyniosły dopiero, nie bez zawirowań wewnętrznych, klęsk militarnych we Włoszech (1859) i upokorzenia Austrii przez Prusy (bitwa pod Sadową i wyparcie Austrii z Niemiec – 1866) ważne wydarzenia. Ogłoszony przez cesarza Franciszka Józefa I 8.04.1861 Patent Protestancki zapewnił protestantom i prawosławnym równe prawa obywatelskie i pełną swobodę wyznaniową. Aktowi temu towarzyszyło wystąpienie superintendenta Józefa Miloslawa Hurbana z memorandum postulującym wydzielenie Słowacji jako części monarchii z własnym sejmem, własną władzą i własnym urzędowym językiem (9.02.1861). Postulaty te poparła uchwała zgromadzenia narodowego w „Memorandum slovenskeho národa” w Martinie (7.06.1861). W ślad za tym doszło do utworzenia Macierzy Słowackiej (4.08.1863). W obu inicjatywach uczestniczył ks. dr Karol Kuzmany, który po ks. dr J. M. Hurbanie przejął urząd superintendenta. Podobnie, jak jego poprzednik, Kuzmany był literatem, publicystą, autorem oryginalnego podręcznika „Teologia praktyczna”, redaktorem nowego kancjonału i wielu innych.

Po wielu zabiegach Austria uwzględniła postulaty wolnościowe Węgrów, ustanawiając dualistyczną Monarchię Austriacko – Węgierską (4.02.1867) z zachowaniem odrębnych supremacji w Austrii i na Węgrzech. Wiązało się z tym, jak się okazało, bezwzględne wprowadzenie języka węgierskiego jako urzędowego w życiu publicznym, także w szkołach i w kościołach, było zapowiedzią totalnej madziaryzacji. Nie umieli i nie chcieli się z tym pogodzić słowaccy działacze, szczególnie ewangelicy, dla których zachowanie języka słowackiego także w kościele było ich podstawowym atrybutem a także, że w tym Kościele Słowacy stanowili większość. W „Dejinach Slovenska a Slovákov” znajdujemy takie stwierdzenie: „Pre slovenský národ to bol jeden z najbolestnejšich dní jeho historie”. Niestety nie były to ostatnie dni zawiedzionych nadziei.

Kończyła się I wojna światowa, rozpad Monarchii Habsburskiej był przesądzony. 19.10.1918 r. posłowie słowaccy w parlamencie węgierskim ogłosili w imieniu swojej Rady Narodowej deklarację całkowitej niepodległości. Z kolei 28.10.1918 r. w Pradze Czechosłowacja proklamowała swoją niepodległość a dwa dni później Słowacka Rada Narodowa przyjęła Deklarację Narodu Słowackiego o przystąpieniu do Państwa Czechosłowackiego. Nie oznaczało to koniec problemów, wśród których stale pojawiały się zabiegi o uznanie autonomii Słowacji a także wyznaczenie granic państwa. Te bowiem zostały uznane dopiero w traktacie zawartym 4.06.1920 w Wielkim Pałacu Trianonskim w Wersalu, pod dyktatem którego Węgry musiały się pogodzić z utratą 71,5 % swojego terytorium na rzecz narodów niemadziarskich, w tym Słowaków. Dalsze korekty granic trwały do 1924 r., co wcale nie oznaczało uspokojenia sytuacji. Nadeszły lata II wojny światowej. W wyniku ustaleń monachijskich powstał rząd słowacki (!), który 14.03.1939 r. proklamował powstanie Republiki całkowicie uzależnionej od hitlerowskiej III Rzeszy. Jednak 25.12.1943 r. doszło do powołania Słowackiej Rady Narodowej zapowiadającej walkę o nową Republikę Czechosłowacką. Pod jej kierownictwem doszło do wybuchu Powstania Słowackiego (29.08.1944), stłumionego przez wojska niemieckie. W latach 1945 – 1992 Słowacja pozostawała w granicach Czechosłowacji, od 1948 pod rządami reżimu komunistycznego. Po wybuchu Wiosny Praskiej (1968) i interwencji wojsk Układu Warszawskiego, w 1989 r. nastąpił kolejny zwrot. Wynikiem aksamitnej rewolucji było powstanie dwóch ugrupowań: czeskiego Forum Obywatelskiego i słowackiego Społeczeństwa Przeciwko Przemocy. Wreszcie po ogłoszeniu suwerenności republiki przez Słowacką Radę Narodową, 25.11.1992 r. Zgromadzenie Federalne Czechosłowacji uchwaliło ustawę o podziale państwa. Z dniem 1.01.1993 r. Słowacja stała się samodzielnym niezależnym państwem.

W tych wszystkich zawirowaniach ostatniego stulecia, najgorszym okresem dla Kościołów w ogóle był czas rządów komunistycznych, związany z kasacją wszelkich organów, organizacji i majątku kościelnego, totalnym ograniczeniem swobód wyznaniowych i ograniczeniem działalności duchowieństwa. Obecnie, w wolnej Słowacji czynnych jest 320 zborów obsługiwanych przez 360 duchownych – w tym 155 kobiet, do dyspozycji stoi 686 kościołów i domów modlitwy. Ewangelicy stanowią 8 % społeczeństwa przyznającego się do chrześcijaństwa; ponad ¼ pozostaje niewierząca.

* * *

Jan Szturc - prelegent

Z powodu obiektywnych okoliczności, kolejne spotkanie z cyklu „Pochodu Reformacji…” odbyło się na początku miesiąca, 7 września. Tytuł prelekcji brzmiał „Z kart dziejów Reformacji na Śląsku”, a jej realizatorem zgodził się być dr hab. Jan Szturc. Jego temat może nie był aż tak złożony, jak jego poprzednika (dr. Józefa Szymeczka), co nie znaczy, że ogarnięcie pół tysiąca lat śląskiej Reformacji było zadaniem łatwym. Wszak i tu Śląsk nie przedstawiał jednego monolitu, był podzielony na księstwa, różnie toczyły się ich losy polityczne i zależnie od nich, inaczej układały się także stosunki wyznaniowe; tu także były różne grupy „narodowościowe”. Siłą rzeczy temat musiał być potraktowany selektywnie, zapożyczając terminu z fizyki – „kwantowo”, ale tak, aby poszczególne ogniwa ułożyły się w czytelną, przejrzystą mozaikę. Trzeba mieć dużą wiedzę, aby czegoś takiego dokonać. Dr. Szturcowi się to udało!

Mapa Śląska z XVII w.

Bez wątpienia, zwłaszcza w warstwach plebejskich, zachowała się na Śląsku w jakimś stopniu pamięć o naukach Jana Husa, które odcisnęły swój ślad w mentalności części jego mieszkańców. Bliskość Wittenbergi sprawiła, że wieści o wystąpieniu Marcina Lutra i jego tezach przedostały się na Śląsk już w 1517 r. Kupcy stanowili wówczas najbardziej ruchliwą „nacją” rozwożącą po świecie różne towary, w tym także odbijane w coraz większych ilościach różnego rodzaju druki. Wrocław leżał na głównym szlaku tranzytowym, był siedzibą biskupstwa, największym miastem Śląska o silnym patrycjacie i samorządzie miejskim, gdzie każdy kupiec musiał się zatrzymać. Jeśli nawet ilość przywiezionych tez i kolejnych broszur Lutra nie starczała dla wielotysięcznego miasta, działali już we Wrocławiu drukarze, którzy – także we własnym interesie – te druki w dużych nakładach (jak na owe czasy) powielali. Jak się okazało, zainteresowanie mieszczan nowinkami z Wittenbergi było duże, gdyż – poza wartościami religijno-etycznymi mieszczaństwo zostało dowartościowane uniezależnieniem od przemożnej kurateli duchowieństwa katolickiego, uzyskało niebawem dostęp do podstawowego źródła chrześcijaństwa, jakim jest Biblia a także do innych podstawowych ksiąg wyznaniowych. Także ówcześni biskupi wrocławscy zajęli postawę wyczekującą, jeśli nie akceptującą do końca nauki zdesperowanego mnicha augustiańskiego.

Kościół Marii Magdaleny we Wrocławiu (XIX w.)

Johann Hess (1490-1547)

W takich okolicznościach 21.10.1523 r. uczeń Marcina Lutra i Filipa Melanchtona osiadły we Wrocławiu, ks. Jan Hess wygłosił w kościele św. Marii Magdaleny pierwsze ewangelickie kazanie w śląskiej metropolii, choć nie pierwsze na Śląsku. Niebawem jego śladem poszedł w sąsiednim kościele św. Elżbiety ks. Ambroży Moiban (1525). Wprowadzane przez obu duchownych zmiany w obrzędowości w sposób taktowny, stopniowo, zyskały poparcie Rady Miejskiej. W efekcie Wrocław był pierwszym miastem na Śląsku, które w 1528 r. ogłosiło „Porządek Kościelny”.

W tym czasie w środkowej Europie zaszły także istotne zmiany na odcinku politycznym. Dotąd Śląsk politycznie podlegał królowi czeskiemu, śląscy książęta byli jego lennikami. Po pamiętnej bitwie pod Mohaczem i tajemniczej śmierci króla Węgier i Czech Ludwika Jagiellończyka (1526), Śląsk został przejęty przez cesarską rodzinę austriackich Habsburgów, którzy także mianowali się królami czeskimi i węgierskimi. Od tego momentu zaczęły się dwustuletnie „austriackie” dzieje Śląska. W tym czasie w ręku Piastów pozostawały już tylko trzy księstwa: legnicko-brzeskie, opolsko-raciborskie i peryferyjne cieszyńskie. Książę legnicko-brzeski z uwagą przyglądał się zachodzącym zmianom, także na odcinku wyznaniowym. Był pierwszym Piastem, który przyjął luteranizm (1523), w 1537 r. uznał swoje księstwo za luterańskie, w 1542 r. ogłosił „Porządek kościelny”. Pozostające jeszcze parę lat w ręku Jana II Dobrego księstwo opolsko – raciborskie nie miało uznania księcia dla Reformacji, a po jego śmierci (1532) przejęte przez Habsburgów, zostało w dużej mierze odgrodzone od wpływów nauki wittenberskiego heretyka.

Bitwa pod Lützen (1632), w której zginął król Szwecji, Gustaw II Adolf

Po ogłoszeniu bulli posoborowej (1564), a zwłaszcza po zajęciu tronu cesarskiego przez Rudolf II (1572) nastąpiło pogorszenie się stosunków wyznaniowych także na Śląsku. W księstwie biskupim (nyskim) i popiastowkich księstwach śląskich uznanych jako tzw. kraje dziedziczne i państewkach stanowych, gdzie za przyzwoleniem katolickiego pana powstały zbory ewangelickie, przystąpiono rugowania protestantyzmu m. in. poprzez wypędzanie duchownych. Głośnym echem odbiła się na Śląsku pacyfikacja Opawy przy pomocy wojska (1607). Wydany przez Rudolfa II pod naciskiem stanów czeskich dwa lata później list majestatyczny, przywracający formalnie wolności wyznaniowe w Czechach a potem na Śląsku był tylko taktycznym wybiegiem, za którym kryła się pacyfikacja Pragi.

W 1618 r. wybuchła wojna 30-letnia. Nie tylko działania na polach bitew, co także przemarsze wojsk przyczyniły się do pozbawienia ludności pożywienia, głodu, epidemii. Pozostały po niej setki zniszczonych miast i wiosek, liczba ludności spadła o jedną trzecią (szacunkowo ok. 500 tys. osób). Westfalskie rokowania pokojowe zapewniły wolność wyznaniową tylko Wrocławiowi, Oleśnicy i księstwu legnicko-brzeskiemu, gdzie jeszcze trzymali się Piastowie.

Kościół pokoju w Świdnicy

Kościół pokoju w Świdnicy

Na drodze wyjątku cesarz zgodził się na wybudowanie trzech domów modlitwy na uwłaczających warunkach pod Głogowem, Jaworem i Świdnicą. Świątynie te uzyskały później nazwę Kościołów Pokoju. Na pozostałych terenach zapanowała bezwzględna kontrreformacja, trwała akcja odbierania kościołów. Prześladowani ewangelicy zbierali się w ostępach Sudetów w tzw. leśnych świątyniach, udawali się do tzw. kościołów ucieczkowych albo nowo budowanych granicznych na granicy z Wielkopolską, albo Łużycami, a do 1675 r. do księstwa legnicko-brzeskiego.

Ostatni książę puiastowski, Jerzy IV Wilhelm

Po śmierci ostatniego śląskiego Piasta – Jerzego Wilhelma i w tym księstwie kasacji uległo 120 kościołów. Reszty dokonały dragonady Lichtensteina i misje jezuitów. Sprawa istnienia Reformacji na Śląsku wydawała się przesądzona. Cesarz Leopold I mógł uznać, że dopiął swego.

Zamek piastowski w Brzegu w XIX w.

Na przełomie XVII/XVIII wybuchła tzw. wojna północna o panowanie nad wodami Bałtyku. Nikt nie spodziewał się, że przyniesienie ona pewne ustępstwa na rzecz śląskich ewangelików. Król szwedzki Karol XII zapuścił się aż do Saksonii i tam zażądał od cesarza drobnej satysfakcji: przywrócenia praw ewangelikom śląskim zgodnie z całkowicie podeptanymi ustaleniami Pokoju Westfalskiego. Postanowienie to wywołało olbrzymi żal ewangelików z księstw nie objętych zapisem w traktacie westfalskim. Na drodze żmudnych rokowań we Wrocławiu i za cenę pozostawienia katolikom kilku świątyń, które miały być zwrócone, cesarz Józef I „z łaski” zgodził się na wybudowanie sześciu kościołów na zasadach Kościołów Pokoju w: Żaganiu, Kożuchowie, Miliczu, Jeleniej Górze, Kamiennej Górze i w Cieszynie. Owszem, kościoły w wielkim trudzie pobudowano, ale do wolności wyznaniowej w tych regionach było jeszcze daleko.

Kościół łaski w Cieszynie

W 1740 r. wybuchła jedna z trzech wojen śląskich, trwających do 1763 r. Zagarnięty po pierwszej wojnie Śląsk przez króla pruskiego Fryderyka II, mimo wysiłków, już do Austrii nie powrócił. Przy Austrii pozostały tylko skrawki księstw karniowskiego, opawskiego i cieszyńskiego. Następstwa tego podziału w różnych formach pokutują w mentalności nie tylko rodowitych Ślązaków po dzień dzisiejszy. Po zajęciu Śląska, los protestantów radykalnie się zmienił: mogli się nareszcie cieszyć pełnymi swobodami wyznaniowymi, budować nowe kościoły, zwłaszcza po zakończeniu wojny. Rychło jednak okazało się, że narzucane przez króla porządki w duchu absolutyzmu mijały się z oczekiwaniami poddanych. Tym razem represje skierowane zostały przeciw Kościołowi Rzymskokatolickiemu, który na skutek przeprowadzonej sekularyzacji dóbr utracił m. in. szereg klasztorów (1810) a także dotychczasowe przywileje dotyczące oświaty.

Król Prus, Friedrich Wilhelm III

Idea połączenie dwóch głównych nurtów Reformacji nie była niczym nowym, ale stała się nieporozumieniem, gdy zaczął ją realizować król na drodze administracyjnej bez uwzględnienia istotnych dla obu Kościołów podstaw wiary określonych w konfesjach. Powstały w 1817 r. Kościół Unijny z połączenia Kościołów Wyznania Augsburskiego i Helweckiego spotkał się z oporem ze strony śląskich luteran, którzy po wielu zabiegach uzyskali zezwolenie na utworzenie Kościoła Staroluterskiego (1845), ale poddanego nadzorowi aż trzech ministerstw i pozbawionego środków.

Intensywny rozwój przemysłu ciężkiego, metalurgicznego i kopalnictwa pociągał za sobą nie tylko zmiany w krajobrazie, także poważną przebudowę stosunków społecznych, wzmożoną kolonizację, powstawanie zalążków nowych miast powstających z licznych przyzakładowych kolonii robotniczych, a w nich także nowych kościołów unijnych. Zarówno przybysze, jak i nieliczne skupiska miejscowej ludności były luterańskie, toteż budowane kościoły unijne miały bardziej niż gdzie indziej charakter wyznania augsburskiego.

Drugą połowę XIX w. charakteryzowały rządy absolutystyczne zwłaszcza po objęciu urzędu kanclerza Ottona von Bismarcka, który zainicjował „wojnę o kulturę”, która była skierowana przeciwko Kościołowi rzymskokatolickiemu, i siłą rzeczy na Śląsku przekształciła się w wojnę z polskością bez względu na wyznanie.

Koniec I wojny światowej radykalnie zmienił mapę Europy Środkowej, na której pojawiło się szereg odrodzonych państw, między innymi Polska. Przez wiele lat trwały przetargi o jej granice. Kolejne trzy Powstania Śląskie i plebiscyt były mniej ważącymi argumentami wobec interesów kapitału międzynarodowego, które zaważyły na decyzjach zwycięskiej koalicji. Ostatecznie Polska otrzymała wschodni skrawek Górnego Śląska, na wschód od linii Bytom – Racibórz i na zachód od linii Tarnowskie Góry – Lubliniec. Niemieckie interesy na przeciąg 15 lat zabezpieczała dodatkowo Konwencja Genewska, zawarta w 1922 r. a więc jeszcze przed oficjalnym przejęciem Śląska przez władze polskie. Z konwencji skorzystał także Kościół Unijny, który uzyskał autonomię. Jego duchownymi byli wyłącznie Niemcy.

Towarzystwo Polaków Ewangelików organizowało m.in. kolonie letnie

Zawiązane Towarzystwo Ewangelików Polaków domagało się możliwości korzystania z kościołów i lokali parafialnych oraz nauki religii prowadzonej przez polskich katechetów. Niewielkie ustępstwa i próby załagodzenia konfliktu po 1933 r. stały się nieaktualne. Z chwilą wygaśnięcia konwencji (1937), wojewoda Michał Grażyński ustanowił Tymczasową Radę Kościoła a wobec protestu przełożonych Kościoła, istniejące zbory unijne podporządkował komisarycznemu zwierzchnikowi. Wobec zbliżającego się konfliktu zbrojnego nie wszystkie kwestie zostały do końca rozwiązane, ale wywołały wśród ewangelików śląskich przykre refleksje a też obawy, które miały się ziścić po wkroczeniu wojsk hitlerowskich we wrześniu 1939 r. „Taryfa” dla polskich ewangelików, szczególnie duchownych, była brutalna.

Z II wojny światowej Kościół Ewangelicki wyszedł bardziej niż osłabiony nie tylko zniszczeniem wielu kościołów, budynków parafialnych i innego majątku, ale także znacznymi stratami w ludziach. Spośród 120 polskich księży ewangelickich, 1/3 straciła życie w więzieniach i obozach koncentracyjnych i w czasie Powstania Warszawskiego. Po wojnie szczupła liczba duchownych nie była w stanie obsadzić „stare” zbory, a tym bardziej opuszczone na ziemiach zachodnich i północnych. Na skutek deportacji ludności w czasie i po wojnie, kościoły pozostawione zostały własnemu losowi. Opuszczone kościoły ewangelickie, jeśli nie zostały zniszczone, były przekazane przez władzę „ludową” do dyspozycji Kościoła Rzymskokatolickiego, jako mienie poniemieckie. Te same władze, nie znające stosunków wyznaniowych na Śląsku traktowały wszystkich ewangelików jako Niemców, co było powodem wielkiej goryczy polskich ewangelików. Późniejsza zgoda władz na emigrację spowodowała także dalszy spadek liczby ewangelików w Polsce.

Po okresie „zniewolenia umysłu”, Kościół Ewangelicki jest Kościołem o dużym rozproszeniu z jedynym większym skupiskiem na Śląsku Cieszyńskim. Dzięki ogromnemu wysiłkowi wiernych udało się ożywić życie parafialne i odbudować kościoły, po części odzyskać dawny majątek Kościoła, rozwinąć działalność diakonijną i charytatywną, uruchomić własne szkolnictwo, różne stowarzyszenia, działalność wydawniczą i kulturalną. Na terenie Śląska działają trzy diecezje: wrocławska, katowicka i cieszyńska, skupiające łącznie ponad połowę wiernych w kraju.

Tekst: Władysław Sosna

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>