Archiwum



PTEw na Facebooku
PTEw na Facebooku

PTEw na Twitterze
PTEw na Twitterze



stat4u



network monitoring software

Czerwiec 2017 w cieszyńskim PTEw

W czerwcu zaliczyliśmy cztery czwartki „prelekcyjne” i jedną wycieczkę.

Maria Konopnicka (1842-1910)

Stanisława Ruczko - prelegentka

1 czerwca Stanisława Ruczko wystąpiła z wykładem o Marii Konopnickiej (1842-1910), w 125. rocznicę jej urodzin. Maria z domu Wasiłkowska urodziła się w Suwałkach, po wczesnej śmierci matki (1847) wychowywana wraz z rodzeństwem przez surowego ojca w duchu patriotycznym. Przez jakiś czas przebywała w żeńskiej szkole sakramentek, gdzie zaprzyjaźniła się dozgonnie z Elizą Pawłowską-Orzeszkową. W 1862 r. poślubiła Jarosława Konopnickiego, jednak źle znosiła atmosferę szlacheckiego zachcianka, nie godziła się z uwłaczającym traktowaniem chłopów. Ucieczką od szarej codzienności były wiersze pisane do szuflady, potem zamieszczane w „Kaliszaninie”, „Bluszczu” i w „Tygodniku Ilustrowanym”. Uskrzydlona recenzją znanego już pisarza Henryka Sienkiewicza, Maria zdecydowała się na zerwanie z mężem i wyjazd z dziećmi do Warszawy (1877). Tam zajęła podrzędne mieszkanie, po zgonie wspomagającego ją ojca (1878) ledwo wiązała koniec z końcem zarabiając na życie i utrzymanie sześciorga dzieci korepetycjami, gdyż honoraria, jakie otrzymywała, były bardziej niż mizerne. Kolejne trzy serie poezji nie cieszyły się uznaniem, wręcz przeciwnie, spotkały się z kąśliwa krytyką środowisk konserwatywnych i klerykalnych. Udzielała się także w różnych konspiracyjnych organizacjach m.in. w Kobiecym Kole Oświaty, nawiązała bliskie kontakty m.in. z Marią Wysłouchową. W 1883 r. pierwszy raz ruszyła zagranicę, do Czech (Karlowe Wary) i Włoch.

Pod naporem krytyki i kłopotów rodzinnych w 1890 r. opuściła Warszawę, by rozpocząć tułacze życie po kraju (m.in. Kraków, Sucha Beskidzka, Zakopane, Lwów) i zagranicą. Dzięki tym podróżom znacznie poszerzyła swój ogląd świata, o którym dotąd tylko czytała, nawiązała też liczne kontakty z różnymi kręgami socjalistycznymi, kobiecymi, towarzystwami ludowymi, w tym z Macierzą Szkolną, wielokrotnie występowała z protestem przeciw poniżającym praktykom zaborców. Mimo choroby uczestniczyła w akcji pomocy więźniom i ich rodzinom zaangażowanym w rewolucję 1905 r. w Warszawie. Schorowana, ostatnie lata spędziła w Żarnowcu, dworku ofiarowanym jej w 1903 r. Tam zdążyła jeszcze ukończyć epopeję „Pan Balcer w Brazylii”. Zmarła w sanatorium „Kisielki” we Lwowie i tam spoczęła na słynnym Cmentarzu Łyczakowskim.

Obok poezji pozostawiła kilka zbiorów nowel („Nasza szkapa”), wiele utworów dla dzieci („O krasnoludkach i sierotce Marysi”), sporo artykułów publicystycznych, portretów współczesnych jej pisarzy i krytyk literackich. Wspomnijmy jeszcze, że swój pobyt na Śląsku Cieszyńskim (Wisła, Istebna, Jaworze, Mikuszowice) upamiętniła cyklem wierszy „Pod Beskidami”. Wiersze z tego cyklu zamieściła „Gwiazdka Cieszyńska” w 1896 r.

Ks. Jan Drózd (1942-2000)

Ks. Marek Londzin - prelegent

8 czerwca ks. Marek Londzin przypomniał tragiczną postać ks. Jana Drózda (1942-2000). Urodził się w Końskiej (obecnie dzielnica Trzyńca – Republika Czeska) 8.05.1942 r. Mając lat 17 ukończył polską szkołę średnią w Czeskim Cieszynie. Jego gorącym pragnieniem było kontynuowanie nauki na Fakultecie Teologii Ewangelickiej, ale ówczesne komunistyczne władze czechosłowackie ten zamiar przekreśliły. Młody Jan został wezwany do służby wojskowej. By zdobyć jakiekolwiek środki na utrzymanie zdecydował się zaliczyć kurs w Hutniczej Szkole Zawodowej, której świadectwo pozwoliło na zatrudnienie w Hucie Żelaza w Trzyńcu w charakterze kontrolera technicznego. Wówczas u boku ks. Władysława Santariusa terminował jako pracownik misji ewangelizacyjnej, a cały wolny czas poświęcał na samokształcenie w zakresie wiedzy teologicznej i historii Kościoła Ewangelickiego na Śląsku Cieszyńskim.

Tak przygotowany w 1989 r. zgłosił się do pracy w Kościele Ewangelickim Augsburskiego Wyznania w Republice Czechosłowackiej; dwa lata później został ordynowany na diakona. W 1993 r. zbór w Hawierzowie Suchej wybrał go na proboszcza, potem powierzono mu jeszcze funkcję administratora zboru w Trzanowicach. Od 1995 r. wchodził w skład Rady Kościelnej. Udzielał się w Społeczności Chrześcijańskiej, Towarzystwie Biblijnym, także w radzie redakcyjnej „Przyjaciela Ludu” i w wielu innych organizacjach. Odszedł nagle w trakcie pełnienia obowiązków duszpasterskich nad mogiłą zmarłego 4.03.2000 r. Społeczność ewangelicka za Olzą utraciła znakomitego kaznodzieję, ofiarnego duszpasterza wyczulonego na ludzką krzywdę i niedostatek, znakomitego prelegenta, popularyzatora wiedzy historycznej i autora dziesiątków artykułów drukowanych w czasopismach, głównie kościelnych, w kraju i zagranicą.

Dosmażanie...

'Roubenka' na Solarce

15 czerwca wyruszyliśmy na drugą w tym sezonie wycieczkę połączoną z tradycyjnym smażeniem jajecznicy. Nasza trasa wiodła z Cieszyna w kierunku Frydku-Mistku (Republika Czeska), a stąd doliną Ostrawicy do rogatek Frydlantu. Dalszy odcinek trasy był dla nas „odkrywczy” – tu jeszcze nie byliśmy. Lokalną drogą przez Pstrużną wschodnim stokiem Ondrzejników wspinaliśmy się na polankę – przysiółek „Solarka”. Zatrzymaliśmy się koło sympatycznego pawiloniku „Roubenka”. Z tarasu rozpościerał się urokliwy widok na dolinę Ostrawicy, nad którą niepodzielnie królowała najwyższa w tej partii Beskidów Łysa Góra (1323 m) z Malchorem. W lewo odsłaniał się Trawny, zachodni fragment ramienia Ropicy, spoza którego wyzierał grzbiet Jaworowego. Oczywiście skorzystaliśmy z gościny bufetu, na polance na naszym „piecyku” mistrzynie sztuki kulinarnej przystąpiły do smażenia jajecznicy. Po odpoczynku ruszyliśmy szlakiem w kierunku najwyższego szczytu Ondrzejników – Skałki (964 m). Szlak prowadził początkowo kiepskim, ale asfaltem. Dalej była już niestety tylko wypłukana żwirowa, pełna luźnych kamieni, pnąca się w górę droga leśna. Lawirowałem moim „autkiem” po całej szerokości gościńca, szukając w miarę równiejszych fragmentów drogi. Z niepokojem patrzyłem na wskaźnik wyczerpywania się akumulatorów przy pokonywaniu każdego najmniejszego kamienistego progu. To one wysysały z akumulatorów cały zapas energii. Niecały kilometr przed szczytem strzałka wskaźnika zaczęła wchodzić na czerwone pole. Trudno; szczyt zostanie nie zdobyty! Z żalem zawróciłem Zresztą była pora wracać. Teraz, jadąc w dół, doceniłem, że wyjechałem aż tak wysoko.

Sjesta po jajecznicy

Widok z Solarki na Łysą Górę i otoczenie

Pożegnaliśmy gościnną „Roubenkę”. Ładnie tu, warto było zaglądnąć. Z Frydlantu skierowaliśmy się na zachód pomiędzy Ondrzejnikami a północnymi rozłogami pasma Radhoszcza (1129) do kolebki czeskiej turystyki Frensztatu. Mile zaskoczeni skorzystaliśmy z możliwości przejazdu przez niewielki rynek, podziwiając jego podcieniową zabudowę. Przez Lichnow, bokiem pogórskiego Czerwonego Kamienia (690 m) dotarliśmy do Sztramberku, rozlokowanego pomiędzy Białą Górą (557 m) a Kotouczem (532 m), gdzie nad barokowymi kamieniczkami i wałaskimi drewienkami na wysokich podmurówkach, niczym latarnia morska „wystrzela” wysoka sztramberska „trouba”. Piękny z niej widok na miasto i wyniosły wał Radhoszcza. Po obiedzie w znanej nam restauracyjce pośpieszyliśmy na rynek, by posmakować smakowitych „sztramberskich uszy” (zwinięty rożek ze specjalnego płatu ciasta wypełniony śmietaną i owocami). Byłem ciekaw, czy moje autko sforsuje o wiele bardziej stromy niż na Skałkę odcinek drogi wyłożonej kostką. Ku mojemu zadowoleniu wyjechałem na rynek bez najmniejszych przeszkód.

Czas do domu. Przez Zawisztie i miasteczko Zygmunta Freuda – Przibor dotarliśmy do głównej drogi. Pod północnym progiem naszych Beskidów przez Frydek-Mistek dojechaliśmy do Cieszyna, jeszcze w pełnym blasku chylącego się ku zachodowi słońca.

Dr Jadwiga Badura - prelegentka

22 czerwca w ramach cyklu „Pochód Reformacji przez Europę” dr Jadwiga Badura przygotowała temat „Z kart dziejów Reformacji w Polsce”, połączony z wyświetleniem kilkunastu ilustracji. Swoje zgrabne wystąpienie zamknęła prelegentka w zasadzie do XVI w., a więc od początków przenikania Reformacji do Polski do apogeum jej żywiołowego rozwoju. Zwróciła także uwagę, że Reformacja była jednym z przejawów w dziejach cywilizacji europejskiej, znamionującym się nowymi dokonaniami w kulturze, nauce i sztuce. Wystarczy przypomnieć choćby wynalazek druku przez Jana Guttenberga (ok. 1450), odkrycie Ameryki przez Krzysztofa Columba (1492) czy przewrót w zakresie astronomii, którego dokonał Mikołaj Kopernik przez ogłoszenie swojego dzieła „O obrotach ciał niebieskich” (1543). W zakresie kultury odkryto na nowo jej wartości w starożytnej Grecji i Rzymie, natomiast Reformacja na nowo upomniała się i oparła swoje przesłanie na pierwotnym chrześcijaństwie i jedynym źródle wiary, jakim jest Biblia. Idee Reformacji były kształtowane przez Marcina Lutra w Wittenberdze, przez Jana Kalwina w Genewie, głoszone w nawach kościołów i w audytoriach uniwersyteckich. Każdy, jeśli chciał i miał po temu możliwości, korzystał z bezpośredniego kontaktu z twórcami obu nurtów Reformacji, co – rzecz jasna – miało nie tylko dla słuchaczy istotne znaczenie. Bycie uczniem Lutra czy Kalwina miało swoją wartość i wymowę.

Gdyby jednak poprzestano tylko na bezpośrednim ustnym przekazie nowych idei, ich rozpowszechnienie poza wspomnianymi centrami byłoby spowolnione. Olbrzymią rolę w rozprzestrzenieniu się nauk obu reformatorów i ich bliskich współpracowników odegrał wspomniany wynalazek druku. Książki drukowano nie tylko w obowiązującej w świecie naukowym łacinie, ale także, dążąc do zwiększenia ich przystępności, w językach narodowych. W ten sposób Reformacja walnie przyczyniła się do rozwoju literatur narodowych, udostępniła wszystkim zdolnym do czytania nie tylko podstawowe księgi wiary, ale też traktaty i pisma polemiczne, wreszcie literaturę piękną.

A. Frycz Modrzewski, De Republica emendanda, 1554

Postylla M. Reja, 1557

Kancjonał P. Artomiusza, 1578

Wieści o zapoczątkowanej przez Marcina Lutra Reformacji (umownie od 1517 r.) docierały do Rzeczypospolitej w kilka miesięcy później i znajdowały zwolenników głównie wśród mieszczan na Pomorzu, w Wielkopolsce, na Śląsku i w Krakowie, a więc tam, gdzie miast było najwięcej, a także wśród przywódczej części szlachty walczącej wówczas o poszerzenie swoich praw stanowych. Gdy jednak do Polski dotarły także nauki Jana Kalwina (po 1536 r.), większość szlachty, której imponował demokratyzm i uniezależnienie Kościoła od władzy świeckiej (oczywiście w rozumieniu wolności szlacheckich) przeszła na kalwinizm, znajdujący zwolenników zwłaszcza w Małopolsce i na Litwie. Z tego Kościoła ostatecznie w 1565 r. wyłonił zbór mniejszy, inaczej zwanych braćmi polskimi.

Postylla Grzegorza z Żarnowca, 1582

Postylla S. Dambrowskiego, wyd. z 1896

Rozwój Reformacji przypadł na czas panowania dwóch ostatnich Jagiellonów: Zygmunta Starego (zm. 1548) i Zygmunta Augusta (zm. 1572). Ten pierwszy wydał szereg edyktów zabraniających pod groźbą poważnych kar uznawanie nauk reformatorów, krwawo rozprawił się ze zbuntowanym mieszczaństwem gdańskim, ale też uznał sekularyzację Prus za cenę ostatecznego rozwiązania problemu krzyżackiego i lennego poddaństwa Prus odtąd nazywanych Książęcymi (1525). Tam właśnie, w Królewcu powstał pierwszy w granicach Królestwa protestancki uniwersytet (1544), a z królewieckich, także gdańskich i toruńskich drukarń rozchodziła się większość polskich druków protestanckich. Edykty Zygmunta Starego były ignorowana przez szlachtę. Dopiero za panowania niezdecydowanego Zygmunta Augusta można mówić o świadomej, chociaż nierównej w całym Królestwie tolerancji wyznaniowej, zwłaszcza, że dla króla kwestie wyznaniowe poddanych nie były najważniejsze. Z chwilą wstępowania na tron polski królów elekcyjnych położenie tzw. dysydentów stawało się jednak coraz trudniejsze.

Ewangelia św. Mateusza, 1551 (tł. S. Murzynowski)

Biblia brzeska, 1563

Biblia gdańska, 1632

Ze wszech miar godne uwagi było duże zainteresowanie lekturą pism protestanckich, zarówno przywożonych głównie z Niemiec, ich licznych tłumaczeń na język polski, i co szczególnie cenne, napisanych przez polskich autorów. Wśród wielu prelegentka wymieniła m.in. polskie tłumaczenie Ewangelii św. Mateusza dokonane przez Stanisława Murzynowskiego (1551), Biblię Brzeską (1563), polski kancjonał Piotra Artomiusza (1578), cenne postylle Mikołaja Reja (1557), Grzegorza z Żarnowca (1582) czy szczególnie popularną Jana Dambrowskiego (1621). Szczególne miejsce zajmuje tu traktat Andrzeja Frycza-Modrzewskiego „O poprawie Rzeczypospolitej…” (1554). Bez wątpienia wymienione pozycje stanowią kamienie milowe w historii początkowych lat Reformacji w Polsce.

Wspomniała także prelegentka o dwóch ważnych dokumentach protestanckich: Ugodzie Sandomierskiej (1570) i uchwale Konfederacji Warszawskiej (1573), regulujących w tamtych warunkach wzajemne stosunki pomiędzy Kościołami Protestanckimi, a także domagających się gwarancji wolności wyznaniowych dla dysydentów, przez kolejnych władców elekcyjnych. Niestety dalsze losy Reformacji potoczyły się zupełnie innymi drogami, a prawie cały dorobek został zniweczony zwłaszcza w XVII w. Odkrycie walorów tej „pierwszej” Reformacji w Polsce nastąpiło dopiero w XIX w. i stało się podstawowym argumentem odrodzenia protestantyzmu w polskiej szacie.

Jakub Glass (1864-1942)

29 czerwca w ostatni czwartek miesiąca Władysław Sosna przypomniał postać prawie zapomnianego, a niezwykle zasłużonego prawnika, dr. Jakuba Glassa (1864-1942), zmarłego w Warszawie w czasie II wojny światowej. Był on przedstawicielem trzeciego pokolenia prawników pochodzących z ewangelickiej rodziny z Mazur. Obok szeregu prac dotyczących stosunków prawnych w Polsce, wiele uwagi poświęcił kwestiom Reformacji i Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce. Znajdujemy tu takie publikacje, jak: „W czterechsetną rocznicę reformacji w Polsce” (1918), „Ewangelicy Polacy w świetle dokumentów urzędowych” (1919), „Ks. Leopold Otto jako pastor polski” (1919), „Stan prawny Kościołów ewangelickich w b. Królestwie Polskim i na kresach wschodnich” (1925). W jego tłumaczeniu pokazała się także publikacja „Istota ewangelicyzmu” prof. Karola Heima (1938).

Władysław Sosna - prelegent

Urodzony w Warszawie, zaliczył studia z zakresu prawa na Uniwersytecie Warszawskim, a potem w Heidelbergu. Począwszy od 1892 r. zajmował w Warszawie różne stanowiska: pisarza hipotecznego, prokuratora i sędziego Sądu Najwyższego, był wykładowcą prawa hipotecznego na Uniwersytecie Warszawskim, ponadto rejentem i adwokatem.

J. Glass, Ewangelicy Polacy w świetle..., 1919

Żywo interesował się losami ludności polskiego pogranicza, a także sprawami Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, w szczególności jego sytuacją prawną. Aktywnie udzielał się w Komitecie Niesienia Pomocy Mazurom, Ślązakom i Kaszubom. W 1919 r. był współorganizatorem Komitetu Mazurskiego, a także od jego założenia w 1922 r. był członkiem zarządu Zrzeszenia Ewangelików Polaków i uczestnikiem delegacji polskiej na konferencję pokojową w Paryżu. W latach 1918-1937 z oddaniem pełnił funkcję prezesa Konsystorza Ewangelicko-Augsburskiego. Już w 1919 r. wraz ks. sup. Juliuszem Burschem i dziekanem Alfonsem Parczewskim zabiegał o utworzenie Wydziału Teologii Ewangelickiej przy Uniwersytecie Warszawskim. W tymże roku sprecyzował główne kierunki działania Kościoła: podniesienie poziomu umysłowego i ducha obywatelskiego duchowieństwa oraz skupienie wszystkich Polaków-ewangelików pod zarządem Konsystorza. Należał również do grona założycieli Towarzystwa Badań Dziejów Reformacji w Polsce, był jego pierwszym prezesem i wydawcą pisma „Reformacja w Polsce”. Jako przedstawiciel Kościoła występował na konferencji kościelnej w Upsali (1921), Konferencji Ekumenicznej Kościołów Chrześcijańskich i Konferencji Światowego Związku Krzewienia Przyjaźni między Narodami poprzez Kościoły w Sztokholmie (1925). Wszędzie prostował fałszywe poglądy o ewangelikach mieszkających w Polsce, intensywnie rozsiewane przez niemiecką propagandę, żarliwie bronił polskiej racji stanu w kwestiach wyznaniowych. Wydatnie wspierał swoimi funduszami kasę im. Józefa Mianowskiego, a zwłaszcza inicjatywy podejmowane przez jego przyjaciela Antoniego Osuchowskiego. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej ofiarował Muzeum Narodowemu i Towarzystwu Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie bogate zbiory sztuki swoje i jego żony malarki i rzeźbiarki, Haliny Bondy.

Tekst: Władysław Sosna, zdjęcia: Edward Figna (ze spotkań) i Władysław Sosna (z wycieczek)

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>